Reklama

Mykoła Riabczuk: Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie - fragment

Moje odkrywanie tożsamości narodowej nastąpiło gdzieś w wieku nastoletnim, pod koniec lat sześćdziesiątych. Dlaczego władza piętnuje „nacjonalizm” ukraiński, estoński i dowolny inny, ale nigdy i nigdzie – rosyjski? Czy nie dlatego, że rosyjski szowinizm jest w istocie prawdziwą ideologią tej władzy?
Mykoła Riabczuk: Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie - fragment

Foto: materiały prasowe

{ Niedokończona pierestrojka }

Przyszłość charakteryzuje się tym, że nigdy nie możemy jej sobie wyobrazić w takiej postaci, jaka naprawdę nadejdzie. Trzydzieści lat temu, w ostatnich latach carowania marazmatycznego Leonida Breżniewa, mało kto wyobrażał sobie, że wkrótce potężne sowieckie imperium rozpadnie się, panująca ideologia komunistyczna trafi na śmietnik, a Ukraina stanie się w pełni niepodległym, uznanym przez społeczność międzynarodową państwem, ze wszystkimi swoimi srogo zakazanymi i prześladowanymi za Sowietów symbolami. Pamiętam, że nasze największe nadzieje, wypowiadane szeptem na kuchennych spotkaniach i przy przekazywaniu z rąk do rąk zakazanych książek czy drugoobiegowych wydań, dotyczyły pewnej liberalizacji reżimu, jakiegoś nowego wariantu chruszczowowskiej odwilży, osłabienia rusyfikacji i względnego pluralizmu przynajmniej w sferze nauki i sztuki.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama