Reklama
Rozwiń
Reklama

Wieszcz w każdym oknie

Jan Polewka, scenograf i syn pisarza, przeżył na Krupniczej 22 całe życie, więc dobrze zna miejsce, o którym pisze w książce „Dom pod wiecznym piórem". Znał osobiście 60 spośród 100 lokatorów, którzy od 1945 r. przewinęli się przez tę słynną kamienicę w Krakowie. Budynek w modernistyczno-postsecesyjnym stylu z początku XX wieku zaraz po II wojnie światowej z inicjatywy samych pisarzy stał się ich krakowskim domem. Około 30 mieszkań zajęło 40 pisarzy z rodzinami. Konstanty Ildefons Gałczyński wymyślił nazwę „Dom czterdziestu wieszczów", bo jak głosi anegdota, na zawołanie „Wieszczu!" – we wszystkich oknach pojawiły się głowy literatów. Luksusów jednak nie było: Sławomir Mrożek opisywał w „Baltazarze": „Całe mieszkanie składało się z jednego pokoju, w dodatku ten pokój był mały".
Wieszcz w każdym oknie

Foto: materiały prasowe

Do historii przeszły coroczne zabawy sylwestrowe, a także huczne wesele, na które w 1945 r. przybyło około stu gości. Pobierali się: Halina i Tadeusz Kwiatkowski, sekretarz Związku Literatów Polskich, a chrztu ich córce udzielał rok później na Krupniczej Karol Wojtyła.

Na Krupniczej 22 Leon Kruczkowski napisał „Niemców", Jerzy Andrzejewski „Popiół i diament", a Stanisław Dygat „Pożegnania". Tadeusz Kwiatkowski wspominał: „Było o czym rozprawiać w stołówce. Stasiu Dygat był w swoim żywiole, kpił z kolegów, których nie darzył nadmierną sympatią, i cytując ich wypowiedzi, opatrywał je ironicznymi komentarzami, a że mało kogo szanował, tych uszczypliwych docinków nasłuchaliśmy się sporo".

Pozostało jeszcze 81% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama