Reklama

Jakub Sieczko: POGO czyli wszyscy jesteśmy lękiem

Każdy, kto przepracował w pogotowiu przynajmniej trzy miesiące, ma tego dość. Nie lubimy ich dotykać, podnosić z ziemi, rozbierać, badać. Nie lubimy zapachu, bełkotu, moczu, kału, śliny, wymiocin, krwi, nieprzewidywalności. Wielu tych z Grochowa już rozpoznajemy, a oni rozpoznają nas. I chociaż nie lubimy w nich bardzo wielu rzeczy, to niektórych z nich nawet lubimy.
Jakub Sieczko: POGO czyli wszyscy jesteśmy lękiem

Foto: materiały prasowe

Mówią o takich: menel, kloszard, lump, luj, bej, nur, dziedzic, obszczymur, leżak, dykciarz, żul, żulian, pan ładny. Chyba na żadną grupę społeczną nie ma tylu określeń. Moglibyśmy pewnie wymieniać jeszcze długo, ale te przezwiska już dawno przestały nas bawić. Jesteśmy tymi Andrzejami i Henrykami – choć zdarzają się również kobiety – bardzo zmęczeni. Każdy dyżur po kilka razy. Powód wezwania: leży. Na chodniku, przystanku, klatce schodowej, przed kościołem, w bramie i parku, przed przedszkolem. „Przecież na to patrzą dzieci, proszę pana".

Pozostało jeszcze 97% artykułu

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama