Mówią o takich: menel, kloszard, lump, luj, bej, nur, dziedzic, obszczymur, leżak, dykciarz, żul, żulian, pan ładny. Chyba na żadną grupę społeczną nie ma tylu określeń. Moglibyśmy pewnie wymieniać jeszcze długo, ale te przezwiska już dawno przestały nas bawić. Jesteśmy tymi Andrzejami i Henrykami – choć zdarzają się również kobiety – bardzo zmęczeni. Każdy dyżur po kilka razy. Powód wezwania: leży. Na chodniku, przystanku, klatce schodowej, przed kościołem, w bramie i parku, przed przedszkolem. „Przecież na to patrzą dzieci, proszę pana".