Latem 1929 r. Gala z pierwszym mężem poetą Paulem Éluardem pojechała do Katalonii. Wybrali oszczędniejsze wakacje w Hiszpanii, bo trwał kryzys i fortuna, którą Paul odziedziczył po ojcu, topniała. Eluardowie pojechali w towarzystwie znajomych artystów, m.in. Rene Magritte'a. Po Costa Brava, w okolicach Cadaqués oprowadzał ich Salvador Dali, którego poznali w Paryżu. Gala traktowała go początkowo z dystansem. Był o dziesięć lat młodszy, zamknięty w sobie, a nieśmiałość pokrywał dziwactwami. Zakochał się od pierwszego spojrzenia i postanowił, że ją zdobędzie. Wkrótce i ona postawiła wszystko na jedną kartę.

Paul Éluard sądził wpierw, że ten romans to kolejny kaprys żony. Mylił się. Po powrocie do Paryża Gala i Salvador pozostali razem. Potem – już tylko we dwoje – znów pojechali do Cadaqués i na krańcu miasteczka zamieszkali w Port Lligat, w skromnym domku bez wygód. Żyli tam jak pustelnicy – miłością i malarstwem, co opisuje Dali w „Moim sekretnym życiu".

Czytaj więcej

"Rok 1984" - spełnione proroctwo Orwella

Ojciec Dalego nie akceptował związku i na lata zerwał kontakty z synem. To Gala zadbała wówczas o materialną stronę ich życia, wcielając się w rolę jego agenta. Była skuteczna – zarówno w pierwszych, trudnych latach jak i potem, gdy sukces przyniósł Dalemu deszcz pieniędzy i para prowadziła życie w podróży pomiędzy Paryżem, Stanami Zjednoczonymi i Katalonią.

W 1932 r. Gala rozwiodła się z Paulem, a dwa lata później wzięła w Paryżu ślub cywilny z Salvadorem, który przypieczętowali jeszcze w 1958 r. ślubem kościelnym.

Zawsze otaczała ją aura tajemniczości, wynikająca – zdaniem biografki – z jej milczenia. Podczas gdy inne kobiety starały się błyszczeć, ona w większym towarzystwie mówiła niewiele. Nigdy publicznie nie chwaliła ani nie krytykowała męża.

Pomimo opinii milczącej muzy książka o Gali francuskiej autorki (znanej także z biografii pisarza Romaina Gary'ego oraz malarki Berthe Morisot) rozrosła się do ponad 500 stron i to solidnie udokumentowanych.

Czytaj więcej

Jack London. Idol Orwella i Harrisona Forda

Zwykle patrzy się na Galę oczami Dalego, który portretował ją przez pryzmat swoich fantazji. Malował Galę z homarem na głowie, z baranimi kotletami na ramieniu, jako koronczarkę Vermeera, Ledę i Madonnę. A przecież pozostawała w tych niezliczonych wcieleniach sobą. Musiała więc mieć silną osobowość.

Biografka przypomina, że wcześniej była też muzą Paula Éluarda. Helena Dmitriewna Diakonowa – bo tak się naprawdę nazywała – poznała francuskiego poetę w szwajcarskim sanatorium. Oboje byli jeszcze nastolatkami. Połączyła ich literatura i miłość, dla której Gala zostawiła Rosję i poślubiła Paula w Paryżu w 1917 r. W listach zapewniała go, że będzie jej jedynym mężczyzną na całe życie, a on pisał dla niej zmysłowe wiersze miłosne. Nie zamierzali jednak zamknąć się w domu – tak jak cała generacja chcieli zapomnieć o koszmarze wojny, rzucając się w wir artystycznego życia dadaistów i surrealistów. Fascynacja malarstwem Maksa Ernsta doprowadziła ich do wspólnego życia w trójkącie.

Paul nie radząc sobie z sytuacją, którą sam sprowokował, uciekł do Indochin. Kiedy romans z Maksem Ernstem skończył się (pozostawiając ślad w jego obrazach), dawna miłość Gali i Paula już się nie odrodziła. W życiu poety pojawiało się coraz więcej kobiet. Żonie radził, aby także korzystała z wolności. Psychologicznie to wiele tłumaczy, lecz Gala jako inspirująca muza nadal pozostaje kobietą sfinksem.

Czytaj więcej

Męskość pod lupą

„Gala. Niebezpieczna muza", Dominique Bona, wyd. Noir Sur Blanc