Reklama

Jemen. Przeżyć kolejny dzień i nakarmić dzieci

Joe Biden wstrzymał sprzedaż broni do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz zaprzestał wspierania działań ofensywnych koalicji tych krajów w Jemenie. To pozytywny i oczekiwany krok. Bez dalszych jednak nie zakończy on wojny domowej, która doprowadziła do największej katastrofy humanitarnej na świecie w ostatnich latach.
Żywność do Jemenu sprowadzają firmy komercyjne, a nie organizacje pomocowe – te tylko dostarczają pr

Żywność do Jemenu sprowadzają firmy komercyjne, a nie organizacje pomocowe – te tylko dostarczają produkty do potrzebujących. Na zdjęciu jemeńska matka z dzieckiem w szpitalu Al-Sabeen w Sanie

Foto: Mohammed Hamoud/Anadolu Agency/Getty Images

Korek od wina. Taki wyjęty z butelki, który już rozprężył się. Ramię rocznego, zagłodzonego dziecka w Jemenie – obwód prawie taki sam, około siedmiu centymetrów. Wojna w Jemenie wkracza w siódmy rok, a końca nie widać. Światowy Program Żywnościowy ostrzega, że za chwilę możemy być świadkami głodu, jakiego świat nie widział od 40 lat.

W niespełna 30-milionowym kraju ponad 20 mln ludzi pilnie potrzebuje pomocy humanitarnej – żywnościowej lub medycznej, a najczęściej obu. Tylko znikomy procent skrajnie wycieńczonych głodem dzieci ma szansę trafić do szpitala czy specjalistycznej kliniki. Ludzi nie stać, żeby zbiorową taksówką dojechać 30 km do szpitala. Trzy czwarte ludności musi przeżyć dzień za mniej niż dwa dolary dziennie. Te dwa dolary to nie tylko żywność. Muszą się w tym zmieścić także leki, baterie, żarówki, kawałek mydła, doładowanie telefonu.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama