Minister ds. równości chce dać dzieciom edukację seksualną i dostęp do ginekologów. To sygnał do ataku czy tylko chwilowe przebudzenie?
W biurze prof. Małgorzaty Fuszary trudno nie wyczuć bojowej atmosfery. Minister, zawsze chętna do rozmowy z dziennikarzami, od kilku tygodni nie odbiera telefonu. Gdy próbuję umówić się z nią za pośrednictwem biura, dostaję termin w okolicach sylwestra. – Ostatnie dni były szalone – mówi prof. Fuszara, gdy w końcu przekraczam podwójne drzwi jej okazałego gabinetu w Kancelarii Premiera przy warszawskich Alejach Ujazdowskich. Przekłada stos papierów leżący na biurku, by zrobić miejsce na dyktafon.