Reklama

Dominik Zdort: Jednak zatęskniłem za JP2

Kiedy dziesięć lat temu umierał Jan Paweł II, panował wielki smutek.
Dominik Zdort

Dominik Zdort

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek

Płakaliśmy, słuchając kolejnych doniesień o stanie jego zdrowia, wzruszaliśmy się, oglądając tysiące ludzi, wielu młodych, śpiewających Ojcu Świętemu piosenki i modlących się na ulicach oraz placach Rzymu.

Choć nie należałem do admiratorów Jana Pawła II, to przyznaję, że także uległem temu nastrojowi. Dla mnie najważniejszy był wkład polskiego papieża w obalenie komunizmu. Karol Wojtyła rozumiał Związek Sowiecki i Rosję lepiej niż jego poprzednicy na Tronie Piotrowym (a także, zdaje się, lepiej niż jego następcy) i zdawał sobie sprawę, że ustępstwa nie są właściwym sposobem prowadzenia gry dyplomatycznej z Moskwą.

Pamiętam, jak podczas jego pierwszej pielgrzymki do Polski nagrywałem na starym grundigu kazania, wyszukując w nich akcentów krytycznych wobec komunistów. Wciąż przed oczyma stoi mi też przejazd papieskiej kolumny pojazdów warszawskim Nowym Światem podczas drugiej pielgrzymki, po stanie wojennym. Przodem jechały terenowe samochody milicyjne, z których wychylali się w kierunku tłumów witających Jana Pawła II uzbrojeni w karabiny zomowcy. Za nimi papamobile. Papież delikatnie się uśmiechał, jakby chciał powiedzieć, że cała ta demonstracja siły przygotowana przez czerwonych nie robi na nim wrażenia...

Ostatnia szansa na dostęp do NYT w rocznej subskrypcji RP.PL!

Skorzystaj z ostatnich kodów dostępu do The New York Times w ramach dowolnej rocznej subskrypcji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji z kraju i świata.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL, PRO.RP.PL oraz e-Prenumeraty „Rzeczpospolita" w pakiecie z The New York Times na 12 miesięcy.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama