Mała Mi nie będzie się ślizgać po zamarzniętym morzu, a jej siostra Mimbla nie zmartwi się, że Mi odjedzie za daleko. Tatuś Muminka nie zapali światła w latarni i nie będzie spisywać swych pamiętników, a wiosenna powódź wcale nie sprawi, że rodzina Muminków spłynie w opuszczonym budynku teatru gdzieś w nieznane.
W książce jest za to pejzaż, który zawsze był bliski Tove Jansson: pamiętamy go z książek naszego dzieciństwa. Tutaj pojawia się w nowej odsłonie. Okrutnej, jak mała bezludna i zamieszkana tylko przez mewy i kaczki edredonki wysepka, na której zostają dwaj nienawidzący się chłopcy. Nie mają nic do stracenia, więc w oczekiwaniu na łódź mającą ich zawieźć z powrotem na ląd bezlitośnie się biją. Wokół morze z plamkami odbijających się w nim obłoków.