Reklama

Niegrzeczna dziewczynka

„Na dachu świata!" – napisała hinduska tenisistka Sania Mirza, gdy awansowała na pierwsze miejsce w światowym rankingu debla. Pół miliarda młodych Hindusów traktuje ten sukces jak sygnał, że nadeszła ich kolej, by wygrywać.

Publikacja: 26.04.2015 01:01

Sania Mirza (w opasce)

Sania Mirza (w opasce)

Foto: AFP

Droga na szczyt zajęła indyjskiej muzułmance 22 lata – tyle minęło od dnia, w którym po raz pierwszy wyszła na kort wyłożony krowimi plackami, najlepszą dostępną w okolicy nawierzchnią. Wcześniej w rodzinie grali tylko mężczyźni i tylko w krykieta. Ale sześcioletnia Sania miała głowę pełną marzeń o karierze w stylu Steffi Graf, którą podziwiała dzięki antenom satelitarnym rozpalającym umysły indyjskich dzieciaków w latach 90. Kraj budził się po dekadach socjalistycznego letargu, reformy napędzały gospodarkę, a Sania była jednym z dzieci nowej ery. Ery dżinsów, coca-coli, MTV i planów, by prześcignąć świat.

Ostatnie pięć tygodni było takim właśnie błyskawicznym skokiem. Jeszcze w marcu do najlepszych zawodniczek Mirzie brakowało 2,5 tys. punktów. Ale odkąd wychodzi na kort z Martiną Hingis, nie przegrywa. Indyjsko-szwajcarski duet zdobył tytuły w trzech kolejnych turniejach: w Indian Wells, Miami i Charlestonie. Ten ostatni sukces dał Hindusce prowadzenie w rankingu WTA.

„Ona przygotowuje, ja kończę" – tak strategię wykłada Hingis. Wcześniej Mirza grała z Carą Black z Zimbabwe, która w 2014 r. zakończyła karierę. Potem krótko partnerowała jej Hsieh Su-Wei z Tajwanu, ale współpraca się nie układała, bo obie wolały prawą stronę kortu. Tymczasem Hingis rozstała się z Włoszką Flavią Pennettą i powstał debel idealny.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama