Na wypowiedź premiera Rosji niektórzy w Polsce zareagowali oburzeniem, ale większość ją po prostu wyśmiała. Szczególnie że dyrektor gospodarstwa rolnego, który towarzyszył Miedwiediewowi, przekonywał, że owoce z rosyjskiej jabłoni „pachną i mają zupełnie inny smak". Brakowało tylko argumentu, że producentami jabłek i gruszek nad Wisłą są „polscy panowie", wyzyskiwacze chłopów.
Ja bym się jednak z wypowiedzi rosyjskich dygnitarzy nie śmiał, bo opinia poszła w lud, a tamtejszy lud jest znacznie bardziej podatny na propagandę niż Polacy.