Chiara Lubich była założycielką religijnego ruchu Focolari, w którym w ponad 180 krajach na całym świecie działa obecnie około 5 milionów osób. Z inicjatywy działającego w Lublinie oddziału organizacji w ubiegłym roku fragment jednej z ulic w mieście zmienił nazwę z Willowej na Chiary Lubich. Zdecydowali o tym wbrew woli mieszkających tam osób miejscy radni. Dlatego około 100 osób, którym narzucono mieszkanie przy ul. Chiary Lubich, postanowiło sądownie doprowadzić do unieważnienia uchwały rady miasta.

– Nie mamy nic przeciwko Chiarze Lubich, ale trudno doszukać się jej związków z Lublinem. Zapewne była poczciwą postacią, która zasługuje na upamiętnienie, ale nam utrudniała życie – mówi Artur Luty, jeden z inicjatorów walki o przywrócenie dawnej nazwy ulicy. Problemem była nie tylko konieczność wymiany wszystkich dokumentów mieszkańców, ale i włoskie nazwisko patronki. – Właściwie nikt nie wiedział, jak dokładnie je wymawiać. Jedni mówili tak, jak się pisze, inni używali formy „Lubicz", a nawet „Lubisz" – opowiada.

Choć ulica nosiła imię Chiary Lubich przez ponad rok, mieszkańcy nie zmienili dokumentów.

Rozpoczęła się walka o zmianę nazwy. Najpierw nie udało się im podważyć uchwały u wojewody, niepowodzeniem zakończyła się też pierwsza sprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Lublinie. Dopiero kiedy sprawą zajął się Naczelny Sąd Administracyjny, okazało się, że część gruntów, po których przebiega ulica, nie należy do miasta, lecz właścicieli działek, niezadowolonych z nowej nazwy ulicy. Sprawa wróciła do lubelskiego sądu i zakończyła się pomyślnie dla mieszkańców. – W ogłoszonym we wtorek wyroku sąd stwierdził nieważność uchwały rady miasta (sygnatura akt III SA/LU 321/11) – informuje sędzia Marek Zalewski, rzecznik prasowy WSA w Lublinie.

Podczas rozprawy sąd zauważył, że miejscy radni m.in. zlekceważyli europejską kartę samorządu terytorialnego, która zaleca przeprowadzanie konsultacji społecznych w tego typu sprawach.

– Takie działanie rady przypomina mi czasy komunizmu, kiedy władza wiedziała lepiej, czego potrzebują mieszkańcy – komentuje Artur Luty, nie ukrywając zadowolenia z sukcesu.

– Skoro sąd uznał, że nie mieliśmy prawa nazywać ulicy bez zgody właścicieli sporej części gruntu, na której ona leży, to nie będziemy forsować tego pomysłu na siłę – przyznaje Marcin Nowak, radny PiS z zespołu ds. nazewnictwa ulic.

„Rz" nie udało się wczoraj uzyskać komentarza przedstawiciela lubelskiego oddziału ruchu Focolari.

sygnatura akt III SA/LU 321/11

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj