Co sześćdziesiąt lat w chińskim kalendarzu wraca Ognisty Koń – bǐngwǔ (丙午), połączenie żywiołu ognia z symbolem konia, któremu tradycja przypisuje energię gwałtowną i trudną do okiełznania. Ostatni raz pojawił się w 1966 r., kiedy w Chinach zaczynała się Rewolucja Kulturalna. Z kolei w Japonii przesąd o nieszczęściu, jakie ognisty koń sprowadza na kobiety, był tak silny, że wskaźnik urodzeń załamał się na cały rok – ślad tego tąpnięcia widać w japońskiej statystyce demograficznej do dziś. 17 lutego 2026 r. weszliśmy w rok Ognistego Konia, a finansiści z Alliance Bernstein już w tytule dorocznego raportu poświęconego prognozom chińskiej gospodarki pytają: „Czy Ognisty Koń wykrzesze iskry?” Ich odpowiedź jest ostrożna: pewne ożywienie widać na giełdach, ale w gospodarce realnej – w fabrykach, w handlu detalicznym, w nastrojach konsumentów – niewiele się zmieniło.
Wzrost wysokiej jakości – ambicja czy alibi?
Tymczasem w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie 5 marca premier Li Qiang odczytał raport rządowy przed trzema tysiącami delegatów Chińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Cel wzrostu PKB na 2026 r. wyznaczono na 4,5–5 proc. I był to pierwszy raz od 1991 r. poniżej symbolicznej granicy 5 proc. „The Guardian” odnotował „najniższy cel od dekad”; BBC pisało o „cichym przyznaniu się do nowej rzeczywistości”. Pekin woli mówić o „wzroście jakości” – formule na tyle pojemnej, że mieści w sobie zarówno ambicję, jak i alibi. Dan Wang z Eurasia Group tłumaczy to bez ogródek: niższy cel oznacza wyższą tolerancję dla bezrobocia.
Czytaj więcej
Najistotniejsze, także dla świata zewnętrznego, są rysowane przez chińskie władze plany dotyczące dalszej ekspansji technologicznej. Zapowiada się...
Równocześnie opublikowano zarys piętnastego planu pięcioletniego na lata 2026–2030. Pięciolatki bywają na Zachodzie traktowane z pewną nonszalancją, jako relikt sowieckiego planowania. To nieporozumienie. Chiński plan nie jest rozkazem wykonawczym w stylu Gosplanu – jest raczej partyturą, w której Pekin wyznacza tonację i tempo, a prowincje, korporacje państwowe i sektor prywatny grają swoje partie z pewną swobodą interpretacji.
Xi Jinping, przedstawiając założenia planu jesienią 2025 r., sięgnął po metaforę muzyczną rodem z Mao Zedonga: mówił o „grze na pianinie” – dziesięć palców porusza się, ale nie wszystkie naraz; musi być rytm i koordynacja. Drugą metaforą była „szachownica narodowa” – wizja państwa jako jednej planszy, na której rozstawia się figury. Henry Kissinger zwracał uwagę na pokrewne rozróżnienie: zachodnie szachy zmierzają do szach-mata; chińskie weiqi polega na stopniowym otaczaniu, na budowaniu przewagi w taki sposób, że przegrana staje się oczywista, zanim padnie ostatni bastion. Piętnasty plan pięcioletni, czytany w tym duchu, nie jest listą życzeń. Jest wzorcem planu działania – i przede wszystkim próbą uporania się ze strukturalnymi skutkami własnego modelu gospodarczego, który przez dekady stawiał inwestycje i eksport ponad konsumpcję krajową.