Sojusz jest bowiem potrzebny Ewie Kopacz jako potencjalny koalicjant. W przyszłorocznych wyborach PSL nie powtórzy raczej wyniku z wyborów samorządowych. PO również nie może już marzyć o rezultacie na poziomie 40 proc., by więc dalej rządzić, potrzebować będzie zarówno PSL, jak i SLD.
Według bliskiej konserwatystom w PO wersji słaby wynik Sojuszu miałby być efektem przesuwania się partii rządzącej w lewo. W pierwszych tygodniach swego urzędowania Ewa Kopacz starała się dopieszczać elektorat bardziej socjalny. Równocześnie zapowiadała pracę nad ustawą o in vitro i przyspieszenie ratyfikacji konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, na czym zależało lewicy. I mimo że Platforma sama dostała w tych wyborach najmniej procent głosów od 2005 roku, sytuacja lewicy jest jeszcze gorsza. – Musimy się chyba trochę przesunąć na prawo – mówi polityk PO kojarzony ze skrzydłem konserwatywnym.