Bill Gates jest kolejnym technologicznym guru, który ostrzega przed dramatycznymi konsekwencjami niekontrolowanego rozwoju AI. Nie pierwszym, nie ostatnim. Bunt maszyn? Już pierwsza historia, w której użyto słowa „robot” (licząca ponad sto lat sztuka „R.U.R.” Karela Čapka) opisywała świat, w którym myślące automaty przejęły władzę nad niezbyt błyskotliwym homo sapiens. W ostatnich latach liczba katastroficznych prognoz związanych z wyrwaniem się AI spod kontroli ludzi gwałtownie wzrosła.
Czego właściwie się boimy? No cóż, zamiast przypominać sobie wszystkie kasandryczne przepowiednie, poszedłem prostszą drogą… poprosiłem, żeby mi je streściła AI. Otrzymałem zestaw siedmiu głównych zagrożeń: (1) zagrożenia dla prywatności i bezpieczeństwa danych; (2) rozplenienie się dezinformacji i manipulacji opinią publiczną; (3) zaostrzenie istniejących w społeczeństwach uprzedzeń; (4) niszczenie miejsc pracy i masowe bezrobocie; (5) zwiększenie groźby cyberataków; (6) nadmierne poleganie na AI w podejmowaniu decyzji, bez zrozumienia, na jakiej podstawie są podejmowane; (7) koncentracja władzy w rękach posiadaczy technologii AI i wzrost nierówności społecznych.
Czytaj więcej
We wpisie na platformie X Zuckerberg argumentował, że firmy rozwijające AI mają naturalną motywację do tworzenia systemów działających zgodnie z in...
Rzeczywiście, jest czego się bać. Ale jeśli się nad tym zastanowić, nie są to wcale zagrożenia ze strony AI. Są to zjawiska, które istnieją i potęgują się od lat, a AI jest tylko kolejnym narzędziem, które powiększa ich skalę. Zagrożenia dla prywatności? Nie trzeba było AI, żeby rozpocząć polowanie na ślady pozostawiane w sieci i odkrywanie naszych sekretów za pomocą analizy big data. Dezinformacja, manipulacja, rozdmuchiwanie strachów i uprzedzeń? Większość Brytyjczyków skłoniono do brexitu bez stosowania żadnej AI. Niszczenie miejsc pracy przez nowe technologie? Już dwa wieki temu angielscy tkacze niszczyli maszyny parowe w przekonaniu, że całkowicie zastąpią żywych pracowników, a większość ludzi będzie bezrobotna. Cyberataki, złe decyzje finansowe czy zdrowotne na podstawie bzdur znalezionych w sieci, wzrost nierówności? Ależ to ma miejsce od dekad!
Oskarżając o wszystkie obecne i przyszłe kłopoty AI koncentrujemy się na narzędziu, a nie na prawdziwych przyczynach. Wstrzymać rozwój AI? Tego się pewnie nie da zrobić, bo nawet jeśli zgodziliby się Europejczycy, nie zgodzą się Amerykanie, a jeśli zgodzą się i oni, wykorzystają to Chińczycy. Jeśli jakaś firma w poczuciu społecznej odpowiedzialności ograniczy wykorzystanie narzędzi AI, z radością wykorzysta ten błąd jej konkurencja.
Zamiast starać się ograniczyć rozwój AI (czego się zapewne nie da zrobić w skali globalnej), lepiej zadać sobie pytanie o skalę naszego uzależnienia od technologii cyfrowych i istniejące alternatywy zwiększające bezpieczeństwo danych. Zamiast próbować (bezskutecznie) odciąć ludzi od dezinformacji, należy raczej zadbać o radykalną poprawę wykształcenia i umiejętności krytycznej analizy informacji. Zamiast snuć wizje masowego bezrobocia, trzeba lepiej przygotować pracowników do zmian (które na pewno będą miały miejsce), dbając o rozwijanie zdolności do przekwalifikowania się i tworzenia nowych, zazwyczaj jeszcze nieistniejących miejsc pracy.
Myślące maszyny wcale nie muszą buntować się przeciw swoim twórcom. Trzeba jednak zadbać o to, by ludzie umieli się nimi we właściwy sposób posługiwać.