W „Rzeczpospolitej" 21 listopada na stronie z opiniami ukazał się tekst zatytułowany „Kierunek Białoruś". To kolejny sceptyczny głos podający w wątpliwość możliwość nawiązania bliskiej współpracy gospodarczej pomiędzy Polską i Białorusią oraz perspektywy notowania spółek białoruskich na warszawskim parkiecie.
Rzeczywiście trzeba przyznać, że również opinie zagranicznych inwestorów na temat Białorusi bywają mieszane. Część uważa, że tak naprawdę jest to inwestowanie w państwo, i obawia się ryzyka politycznego.
Białorusini czekają na oferty firm z Zachodu
Nikt jednak dotąd nie wspomniał, że tamtejszy sektor przedsiębiorstw prywatnych jest otwarty i wręcz wyczekuje ofert od zachodnich partnerów. Ci zresztą już zaczynają aktywnie działać na tamtejszym rynku: spółkami z sektora IT już interesują się inwestorzy, w tym fundusze private equity, z Europy, Stanów Zjednoczonych i Rosji.
Doradcy London Stock Exchange odbyli tam już kilka roadshows, coraz większe zainteresowania nimi zdradza także giełda turecka. GPW ma zatem dość liczną i silną konkurencję, jednak ma nad nią kilka zdecydowanych przewag.
Przemiany gospodarcze, jakie zachodzą obecnie na Białorusi, przede wszystkim rozpoczynająca się prywatyzacja, sprawiają, że białoruskie przedsiębiorstwa potrzebują finansowania dla modernizacji i rozwoju. GPW, największa giełda w Europie Środkowo-Wschodniej, jest dla naszego wschodniego sąsiada najbardziej odpowiednim partnerem, i to nie tylko ze względu na bliskość geograficzną.