I nie przeszkodzi mu w tym nawet fakt, że w sieci zaczyna ubywać e-sklepów. Po prostu zyski będą zwiększać najlepsze i najpopularniejsze z nich, oferujące nowoczesne, oryginalne i najbardziej innowacyjne rozwiązania.

Sklepów internetowych już zaczyna ubywać

W dynamicznym e-biznesie nie ma miejsca na stabilizację. Będąc w tej branży, trzeba stale się rozwijać i udoskonalać. Słabych odcedzi rynkowe sito.

Tak było już w 2002 roku, gdy raczkująca wówczas branża e-commerce zanotowała ponad 6-proc. spadek liczby sklepów działających online. Było to konsekwencją wcześniejszego zachłyśnięcia się onlinem i masowego zakładania e-biznesów. Część z nich zwyczajnie nie przetrwała próby czasu.

Dziś mamy do czynienia z drugą falą naturalnej selekcji w sieci. A stoi za nią gigantyczna konkurencja i fakt, że niska cena przestała być już motorem handlu online. Przedsiębiorcy muszą szukać nowych sposobów, by wyróżnić się w internetowym tłumie i przyciągnąć klientów.

To może oznaczać więc kłopoty dla tych, którzy nie znajdą innowacyjnych pomysłów. Nie powinno nas jednak to martwić. W ich miejsce pojawią się niewątpliwie kolejne, bardziej przemyślane i dopracowane projekty, wnoszące powiew świeżości.

A pole do zagospodarowania jest ogromne. Wciąż niewykorzystane możliwości internetowego handlu drzemią w segmencie urządzeń mobilnych. Zakupy za pośrednictwem tabletu czy smartfona mają dziś największy potencjał. Szacuje się, że robi je nawet 5 mln Polaków. Rodzimi przedsiębiorcy wciąż zdają się tego jednak nie dostrzegać. Tylko co trzeci e-sklep jest przygotowany do obsługi takich klientów. Mobilną wersję strony internetowej ma z kolei nieco ponad 5 proc. firm.