Nadużyciem jest mówienie o wolnym rynku na kolei, gdy państwowy monopolista dostaje bezprzetargowo kontrakty na dziesięć lat i setki milionów złotych dotacji, rozkładem jazdy rządzą urzędnicy, a próbująca wjechać do Polski prywatna konkurencja jest blokowana administracyjnie. W „Rzeczpospolitej" 16 lutego ukazał się artykuł Jakuba Karnowskiego, prezesa PKP SA. Można się z niego dowiedzieć, że w ostatnich latach na polskich torach dokonał się przełom jakościowy, co ma być efektem wdrożenia rozwiązań wolnorynkowych. Niestety, jest odwrotnie: sytuacja kolei jest trudna, a jedną z przyczyn jest niedostatek wolnej konkurencji i rozrost struktur biurokratycznych PKP.
Skutki cięć
Kolej to biznes, w którym koszty stałe są wysokie (remont torów i zakup taboru), zatem olbrzymią rolę odgrywa ekonomia skali: im więcej pasażerów bądź ładunków, tym niższe koszty jednostkowe i tym większe szanse, że biznes się „dopnie". Niestety, w ostatnich latach w PKP dominuje podejście odwrotne: cięcia połączeń i próby likwidacji linii prowadzą do wzrostu kosztów i odpływu klientów, co jest interpretowane jako powód dalszych cięć prowadzących do dalszego odpływu klientów, i błędne koło się zamyka.
Infrastruktura to fundament. Niestety, w artykule prezesa Karnowskiego poświęcono jej mało miejsca, czemu trudno się dziwić. W perspektywie 2007–2013 nie udało się zrealizować m.in. wartej 1 mld zł budowy drugiego toru pomiędzy Warszawą a Radomiem, bo PKP PLK nie udało się załatwić spraw dotyczących własności gruntów. Następny „sukces" to modernizacja widmo linii z Krakowa do Katowic za 1,5 mld zł, która zamiast w 2013 r. skończy się może w... 2018. Na parodię zakrawa reklama o modernizacji linii Warszawa–Łódź.
Na Euro 2012 mieliśmy pokonywać tę trasę w 65 min, ale do dziś podróż trwa 2 godz. Zadowolenia prezesa Karnowskiego nie mąci nawet fakt, że GDDKiA już rozpisuje przetargi z perspektywy 2014–2020, a nadzorowana przez niego PKP PLK dopiero rozpoczyna przygotowania.
Mimo to prezes twierdzi, że polska kolej jest na „właściwych torach". Czym zatem są owe właściwe tory? Dalszym spadkiem znaczenia kolei? Od wejścia Polski do UE transport towarów drogami zanotował 140 proc. wzrostu, podczas gdy kolej pogrążyła się w stagnacji (ledwie 6 proc. wzrostu). Tymczasem UE zaleca osiągnięcie wskaźnika 30 proc. ładunków wiezionych koleją do 2030 r. (dziś to 17 proc.).