Otóż urzędnicy przewidują przyznanie samorządom udziału w VAT. Ma to zastąpić część udziałów w podatkach dochodowych. Resort pracuje też nad ujednoliceniem wyceny zadań zleconych.
To rzeczywiście prawdziwa rewolucja w finansach gmin, powiatów i województw. Co prawda sami samorządowcy wolą mówić o ewolucji niż rewolucji, ale to tylko słowa. Niezależnie od nazewnictwa warto chyba wyjaśnić, skąd to nagłe resortowe wzmożenie.
Niestety, powiedzmy jasno – Ministerstwo Finansów do działania na tak szeroką skalę nie przystąpiło z własnej, nieprzymuszonej woli i zrozumienia dla ciężkiej doli samorządowców. Ci od lat postulowali właściwie wszystko, czym chce ich teraz obdarować resort. Walczyli bowiem i o realną wycenę zadań zleconych, i o przyznanie im udziału w VAT.
Resort działa pod presją czasu, bo do zmiany w systemie korekcyjno-wyrównawczym – czyli tzw. janosikowym – zmusił go wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który na skutek skargi województwa mazowieckiego zaordynował zmiany, bo orzekł, że przepisy o janosikowym dotyczące województw są niezgodne z konstytucją.
Jeśli idzie o zadania zlecone, to samorządy też wzięły sprawy w swoje ręce, dochodząc zwrotu poniesionych nakładów w sądach. Oczywiście z pozytywnym dla nich skutkiem.
W rezultacie urzędnicy Ministerstwa Finansów musieli zakasać rękawy i przygotować nowy system. Nie sposób było dalej udawać, że wszystko jest w najlepszym porządku, podczas gdy samorządowcy wszystkich szczebli głośno artykułowali obawy i żądania.
Jeśli dodamy, że jesteśmy w okresie przed wyborami parlamentarnymi, to mamy jasny obraz tego, co pchnęło resort do rewolucyjnego działania. Oby tylko ta przymusowa rewolucja przyniosła samorządom finansową ulgę, a nie przepisy nastręczające nowe problemy.