Tysiące osób – prezesów, właścicieli firm czy członków rad nadzorczych – ściągają co roku w maju do stolicy Śląska nie tylko po to, by odświeżyć kontakty biznesowe, ale przede wszystkim posłuchać, co władza ma do zaproponowania gospodarce. I powiedzieć władzy, czego biznes od niej oczekuje. Każdej władzy – niezależnie PiS czy PO – takie „rekolekcje" dobrze robią.

Czy w tym roku władza słucha polskiego biznesu? W Katowicach stawiła się kluczowa część ekipy gospodarczej rządu: wicepremierzy Mateusz Morawiecki i Jarosław Gowin, minister energii Krzysztof Tchórzewski i wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. Chyba najwięcej dyskutantów – w sumie aż 12 – zgromadziła debata na temat energetyki z min. Tchórzewskim, co doskonale odzwierciedla uzależnienie od państwa tej części gospodarki.

Mam nadzieję, że ministrowie przysłuchiwali się temu, co mówi biznes w kuluarach. A jeśli tak, to się dowiedzieli, że potrzeba mu polityki stabilności i przewidywalności. Więcej dialogu, a nie zaskakiwania zmianami prawa przepychanymi w Sejmie często jako inicjatywy poselskie, bo te nie wymagają konsultacji.

Ze słuchaniem w przeszłości bywało różnie. Premier Tusk raczej unikał bezpośrednich spotkań z biznesem, najwyraźniej uważając, że wystarczy mu Rada Gospodarcza. Ale na inauguracje EKG przyjeżdżał, np. by komplementować Śląsk i węgiel jako koło zamachowe gospodarki. Komplementowała biznes na EKG w 2016 r. także premier Beata Szydło, której w tym razem zabrakło, ponoć z powodu przesunięcia głosowań w Sejmie. W otwierającej kongres debacie z byłymi premierami Polski, Słowacji, Czech i Litwy nie zabrakło natomiast ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego. Krytycznie nastawiony do zamiany złotego na euro Szymański i popierający przyjęcie wspólnej waluty Jerzy Buzek z PO dali pokaz rzeczowej debaty na argumenty, jakiej ze świecą szukać w politycznych kłótniach w Sejmie i telewizji. Bo trzeba umieć się różnić, a dialog to jedna z najważniejszych rzeczy, po jakie przyjeżdża się do Katowic.