Taka tendencja jest widoczna od kilku lat: coraz mniejsze różnice dzielą placówki, które wchodzą do Złotej Setki rankingu szpitali .
– Pięć lat temu pierwszy szpital dzieliło od ostatniego aż 270 punktów. Teraz ta różnica zmniejszyła się do 190. W ścisłej czołówce różnice są nieznaczne – mówi Michał Bedlicki z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, które merytorycznie opracowało ranking dla „Rzeczpospolitej”.
To dlatego coraz mniej ważne staje się miejsce w Złotej Setce. Istotniejsza jest liczba uzyskanych punktów i sam fakt poddania się zewnętrznej ocenie.
Tegoroczni laureaci rankingu ogólnego szpitali jeszcze kilka lat temu mieli poważne kłopoty: olsztyńska poliklinika łączyła się ze szpitalem prowadzącym onkologię, tworzyła Warmińsko-Mazurskie Centrum Onkologii, a równocześnie borykała się z długami.
– Groziła nam utrata płynności finansowej. O zgłaszaniu się do jakichkolwiek konkursów nawet nie myśleliśmy – wspomina Janusz Chełchowski, dyrektor polikliniki.
Nie lepiej było w Regionalnym Szpitalu w Kołobrzegu. Sytuacja placówki była tak zła, że groziła jej nawet likwidacja. – Zrobiliśmy gigantyczny skok. Kiedy kilka lat temu wysyłaliśmy ankiety do rankingu „Rzeczpospolitej”, nie mieściliśmy się w setce – opowiada Janusz Olszewski, dyrektor szpitala.
[wyimek][srodtytul]261 [/srodtytul]szpitali uczestniczyło w tym roku w naszym rankingu[/wyimek]
Eksperci komentują: – W ciągu kilku lat sytuacja służby zdrowia bardzo się poprawiła – uważa Michał Bedlicki. – Gdy zaczynaliśmy, nawet szpitale ze Złotej Setki miały mniej niż 700 punktów – co uznajemy za poziom pozwalający rzeczywiście zapewnić bezpieczeństwo pacjentom. Od roku ponad 700 punktów ma cała setka.
W rankingu szpitali monospecjalistycznych bez niespodzianek: od kilku lat niezmiennie wygrywają Wojewódzki Szpital Chirurgii Urazowej im. Janusza Daaba w Piekarach Śląskich i Centrum Leczenia Oparzeń z Siemianowic Śląskich.
Zwycięzcami rankingu szpitali niepublicznych są ponownie Pleszewskie Centrum Medyczne (spółka należąca w całości do pleszewskiego samorządu) i wrocławski EuroMediCare.
Nagrodę za największy awans w zestawieniu otrzymał szpital w Zielonej Górze – najlepsza placówka w regionie lubuskim specjalizująca się w leczeniu pacjentów z urazami wielonarządowymi.
Natomiast wieloletni laureat rankingu ogólnego Centrum Onkologii w Bydgoszczy w tym roku nie startował.
– Nie możemy prowadzić działań marketingowych, a do takich należy udział w rankingach, bo popularność zaczęła nam szkodzić. Coraz więcej pacjentów pochodzi spoza naszego regionu. I mamy ogromne kłopoty, by uzyskać za ich leczenie pieniądze od oddziałów wojewódzkich NFZ – mówi dyrektor Zbigniew Pawłowicz.
Co jeszcze możemy powiedzieć o sytuacji polskich szpitali na podstawie rankingu?
– Wyraźnie poprawia się ich kondycja finansowa. W tym roku trzy czwarte placówek, które się zgłosiły, miało dodatni wynik. Kiedy zaczynaliśmy, na plusie było tylko 16 procent – mówi Bedlicki. Ale dodaje: – Pamiętajmy, że pokazujemy obraz aktualny na koniec 2008 roku. Nie wiemy, jak wpłynie na kondycję szpitali problem z płaceniem za nadwykonania, który pojawił się w tym roku.
Na niezapłacone nadwykonania narzekają niemal wszyscy dyrektorzy i laureaci rankingów (ogólnego, monospecjalistycznego i wojewódzkich). Do dobrych placówek ciągną pacjenci. A jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia nie zapłaci za tych przyjętych ponad limit, właśnie dobre szpitale będą miały z nadwykonaniami największe kłopoty.
Charakterystyczne jest też powszechne sięganie po środki unijne. Z pieniędzy Unii Europejskiej współfinansowane są modernizacje lądowisk dla helikopterów, sal operacyjnych, budowa pomieszczeń na nowoczesny sprzęt diagnostyczny. Niemal wszyscy dyrektorzy mówią o inwestycjach i rozszerzaniu oferty medycznej.
Najwięcej ankiet z odpowiedziami dostaliśmy z województwa mazowieckiego, Śląska, Wielkopolski i Dolnego Śląska. Najmniej chętnie ocenie poddają się placówki z Podlasia. Najlepiej, jeśli chodzi o średni wynik wszystkich zgłaszających się, wypadły szpitale z województwa warmińsko-mazurskiego.