Reklama

Resort zdrowia: NFZ zapłaci więcej za pracę karetek

W odpowiedzi na protesty resort zdrowia zapowiada wzrost wyceny pracy karetki. – Kwoty nawet w połowie nie zaspokajają naszych oczekiwań – mówią ratownicy.

Publikacja: 07.09.2021 19:03

Karetka pogotowia

Karetka pogotowia

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

O ponad 1 tys. zł – z 3152 zł do 4187 zł – wzrośnie od 1 października wycena doby pracy karetki P, w której jeździ zespół podstawowy złożony z przynajmniej dwóch ratowników. Za dobokaretkę w przypadku ambulansu S z zespołem specjalistycznym, w skład którego wchodzi lekarz, Narodowy Fundusz Zdrowia zapłaci zaś 5583 zł. To podwyżka o ponad 1,4 tys. zł, z 4157 zł.

Podwyżkę zapowiedzieli podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu minister zdrowia Adam Niedzielski i wiceminister zdrowia odpowiedzialny m.in. za ratownictwo medyczne Waldemar Kraska.

– Myślę, że nowe wyceny, które trafią do pracodawców, spowodują, że polskie ratownictwo medyczne będzie pracowało już bez zakłóceń – powiedział wiceminister Kraska, nawiązując do trwających od początku lata protestów ratowników medycznych, którzy masowo składają wypowiedzenia umów lub biorą dni wolne.

Czytaj więcej

Protest medyków 11 września - biały personel znów urządzi miasteczko

A minister Niedzielski zapewnił, że zlecił Agencji Badań Medycznych i Taryfikacji nowe oszacowanie kosztów dobokaretki, która uwzględni koszty pracy ratowników medycznych zatrudnionych w oparciu o kontrakty.

Reklama
Reklama

Sami ratownicy liczą na to, że ta wycena będzie znacznie wyższa niż kwota październikowej podwyżki.

– Nasza propozycja wstępna, przedstawiona podczas posiedzenia ministerialnego zespołu, wynosiła 11 tys. zł za dobokretkę dla zespołu podstawowego. Uwzględnia ona nie tylko postulowane przez nas koszty podwyżki godziny pracy ratownika, ale także utrzymania samej karetki, amortyzację sprzętu oraz koszty leków, mediów i administracji – mówi Roman Badach-Rogowski, przewodniczący Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego.

Ratownicy medyczni protestują nie tylko przeciwko niskim wynagrodzeniom, ale też warunkom pracy. Większość z nich zatrudniona jest w oparciu o kontrakty, a niskie wynagrodzenie sprawia, że pracują nawet na dwóch etatach, narażając nie tylko własne zdrowie, ale też bezpieczeństwo pacjentów. W dodatku od czerwca pozbawiono ich tzw. dodatków covidowych w wysokości 100 proc. podstawy wynagrodzenia za pracę z zakażonymi Covid-19 lub podejrzewanymi o zakażenie.

Minister Niedzielski zapewnia, że dzięki nowelizacji ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych nakłady na ochronę zdrowia będą rosnąć, a w 2027 r. wyniosą 7 proc. PKB. Ten wzrost powinien, jego zdaniem, przełożyć się także na wynagrodzenia pracowników medycznych.

Zawody prawnicze
Notariusze zwalniają pracowników i zamykają kancelarie
Nieruchomości
Mała zmiana prawa, która mocno uderzy w patodeweloperkę
Zawody prawnicze
Reforma już rozgrzewa prokuratorów, choć do jej wdrożenia daleka droga
Nieruchomości
To już pewne: dziedziczenia nieruchomości z prostszymi formalnościami
Nieruchomości
Co ze słupami na prywatnych działkach po wyroku TK? Prawnik wyjaśnia
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama