Osłona wyglądająca jak walec przecięty na pół została nasunięta na pozostałości budynków na specjalnych szynach. Sarkofag ma 275 m szerokości, 162 m długości i 108 m wysokości – jest wyższy niż nowojorska Statua Wolności. Waży ok. 36 tys. ton, jest zatem trzy razy cięższy niż wieża Eiffla w Paryżu.

Osłona poruszała się dzięki systemowi hydraulicznemu. 224 podnośniki za każdym razem przesuwały łuki kopuły o 60 cm. Do pokonania było ponad 300 m teflonowych torów.

Nowy sarkofag nasunięto podczas operacji trwającej niemal trzy tygodnie. Byłoby szybciej, gdyby nie psująca się pogoda. We wtorek francuskie konsorcjum Novarka, które odpowiada za budowę, oficjalnie przekazało osłonę Ukrainie.

Przesunięcie tej konstrukcji na miejsce nie oznacza końca pracy. Teraz inżynierowie muszą uzbroić osłonę w czujniki promieniowania, zainstalować systemy przeciwpożarowe oraz uruchomić wentylację. Zajmie to jeszcze rok – zapowiadają technicy.

– Dopiero wtedy będziemy mogli zacząć rozbiórkę starej, niestabilnej konstrukcji – mówi AFP szef rządowej agencji energii atomowej Sergiej Bożko. Dodał też, że nie wiadomo, kiedy podjęte zostaną najbardziej niebezpieczne czynności wokół nieczynnego reaktora. Trzeba usunąć resztę paliwa oraz rozebrać starą kopułę.

Ponad 30 lat temu, 26 kwietnia 1986 r. doszło do awarii i wybuchu w reaktorze jądrowym bloku energetycznego nr 4. Rozerwana została osłona reaktora, a chmura radioaktywnych izotopów przedostała się do środowiska. Jej działaniem objęte były praktycznie wszystkie kraje naszej części Europy.

Na ostrą chorobę popromienną zapadły 134 osoby pracujące przy opanowywaniu katastrofy – działały bez jakichkolwiek ubiorów ochronnych, w zwykłej odzieży. 30 z nich zmarło. Kolejne ofiary pochłonęły wypadki budowlane i katastrofa śmigłowca – część tych informacji władze radzieckie skrzętnie ukrywały, by zatuszować rozmiary tragedii.

Według ustaleń Światowej Organizacji Zdrowia z 2005 r. na skutek katastrofy w elektrowni zginęło lub zmarło później na raka ok. 4 tys. osób. Według organizacji proekologicznej Greenpeace, która przekonuje do odnawialnych źródeł energii i chce odejścia od energii atomowej, liczba ofiar śmiertelnych jest bliższa 100 tys.

Szacuje się, że 600 tys. ludzi zostało poddanych działaniu promieniowania równemu mniej więcej dwóm zdjęciom rentgenowskim.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

W pierwszych dniach walki z pożarem z helikopterów zrzucono tysiące ton piasku i ołowiu. Chodziło nie tylko o zduszenie ognia, ale i o przykrycie materiału radioaktywnego z reaktora i reszty paliwa (w sumie 150 ton). Później wokół ruin wyznaczono 30-kilometrowy pas bezpieczeństwa.

Pierwszy sarkofag wybudowano w pośpiechu tuż po katastrofie. Jego trwałość szacowano na 30 lat, jednak szybko się okazało, że są w nim pęknięcia i nie spełnia on swojej roli izolującej. Zrobiono go ze zbrojonego betonu, jednak wilgoć doprowadziła do korozji – według niektórych informacji w dachu tego sarkofagu są dziury.

– Radioaktywny pył przedostaje się przez pęknięcia i szczeliny w konstrukcji – narzekał reporterowi AFP Sergiej Paskewycz z ukraińskiego Instytutu Problemów Bezpieczeństwa Elektrowni Atomowych. Jego zdaniem budowla mogła nie wytrzymać trudnych warunków pogodowych i całkowicie się zawalić.

Nowy sarkofag obliczono i wykonano „z zapasem". Konstruktorzy twierdzą, że wytrzyma on trzęsienie ziemi o sile (magnitudzie) sześciu stopni. Takie trzęsienie praktycznie nie zdarzają się w tym rejonie świata.

Jest też odporny na porywisty wiatr – inżynierowie podkreślają, że mocniejsze tornada mogą się tu zdarzyć raz na milion lat. Eksperci Novarki uważają, że ich budowla zabezpieczy nas przed pozostałościami po katastrofie przez 100 lat.

Nowy system zabezpieczeń (nazywany przez inżynierów Arką) ma w sumie kosztować 2,1 mld euro. Zapłaciły za niego Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju i 40 krajów, poza Ukrainą. Polska wyłożyła na ten projekt 1,5 mln euro.

– To kamień milowy w procesie przemiany Czarnobyla w symbol tego, czego możemy dokonać, wspólnie pracując – znalazł odpowiednią formułkę Suma Chakrabarti z EBOR.