Rembrandt van Rijn zmarł w 1669 roku. Tymczasem 347 lat po jego śmierci zaprezentowano w Amsterdamie nowe płótno holenderskiego mistrza „The Next Rembrandt". Dzieło jest – wypisz, wymaluj – jakby wyszło spod pędzla słynnego artysty, ale nie on je stworzył, ani żaden z genialnych fałszerzy.
„The Next Rembrandt" („Następny Rembrandt") ma wymiary 70 x 55 cm. To portret mężczyzny w czarnym ubraniu z białym kołnierzem (kryzą), w kapeluszu na głowie. Obraz powstał na zamówienie agencji reklamowej pracującej dla jednego z banków.
Pędzel niepotrzebny
Proces twórczy trwał półtora roku. Obraz tworzyli historycy, informatycy, analitycy danych, chemicy oraz inżynierowie. W twórczym akcie drukarka 3D zastąpiła paletę i pędzel.
Aby skopiować styl holenderskiego malarza, sporządzono skany wysokiej rozdzielczości 346 jego obrazów, rysunków i szkiców. Do ich analizy posłużył specjalny algorytm, który umożliwił wydobycie wszystkich możliwych informacji przydatnych w tworzeniu obrazu. Algorytm ten, zastosowany w specjalnym programie komputerowym sterującym malowaniem, a ściśle rzecz biorąc drukowaniem, został opracowany przez specjalistów z Microsoftu. Chodziło o to, aby uchwycić sposób komponowania płócien przez Rembrandta, geometrię jego dzieł, jak rozmieszczał na płaszczyźnie detale, na przykład rozstawienie oczu i kąt, pod jakim spoglądają na widza, pozycję nosa w twarzach, kształt twarzy itp.
Sztuka pikseli
Nowe dzieło nie jest po prostu dwuwymiarowym obrazem. Twórcy wzięli pod uwagę wyniki analiz autentycznych dzieł Rembrandta, dokonywane od lat przez wybitnych specjalistów w wielu laboratoriach, w czasie których pobierano próbki farb, prześwietlano obrazy promieniami rentgenowskimi, oglądano je w podczerwieni.