Rząd dwoi się i troi, by uatrakcyjnić dopłaty do czynszu mieszkań wynajętych w programie Mieszkanie+. W tym celu na ostatnim posiedzeniu Sejmu wydłużono m.in. z 9 do 15 lat okres dopłat, które będą przysługiwać lokatorom.
Czytaj także:
Program Mieszkanie plus - rząd chce dopłacać do czynszu najemcom
Samorządowcy i deweloperzy studzą jednak zapał polityków. Ich zdaniem projekt będzie niszowy. Niewiele osób z niego skorzysta.
Szczytne cele
Chodzi o ustawę o pomocy państwa w ponoszeniu wydatków mieszkaniowych w pierwszych latach najmu mieszkania. Jej autorem jest rząd.
Nowe przepisy mają pomóc rozwinąć skrzydła programowi Mieszkanie+. Dzięki nim deweloperzy mają zacząć masowo budować pod wynajem, a potencjalni lokatorzy wynajmować mieszkania.
– Najważniejsze dla nas jest, by dopłaty ruszyły jak najszybciej i by skorzystało z nich jak najwięcej osób, których dziś nie stać na własne mieszkanie – przyznaje Bogdan Rzońca, poseł sprawozdawca tego projektu. – Dlatego w trakcie prac w Sejmie postanowiliśmy wydłużyć do 15 lat okres, w którym najemcy będą mogli liczyć na dopłaty do czynszu. Pierwotnie projekt mówił o dziewięciu latach – tłumaczy poseł Rzońca.
Z ustawy wynika również, że dopłaty będą przyznawane najemcom zasiedlającym mieszkania w ciągu 20 lat od momentu ukończenia inwestycji. Głównym kryterium decydującym o przyznaniu dopłaty do najmu będzie dochód. Na przykład w przypadku dwojga rodziców i ich dziecka limit będzie wynosił 120 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Czyli otrzymają dopłaty, gdyby ich łączny dochód nie przekraczał 5125 zł.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Do ustawowego katalogu kryteriów decydujących o pierwszeństwie w przyznaniu najmu mieszkania (posiadanie dzieci, niepełnosprawność) dodano kryterium określane przez gminę.
– Dzięki temu gmina będzie mogła wybierać najemców na podstawie nie tylko kryteriów zapisanych w ustawie – tłumaczy poseł Rzońca.
Pierwszym krokiem w kierunku uzyskania dopłaty będzie zawarcie przez inwestora umowy z gminą, w kolejnym kroku gmina wystąpi do Banku Gospodarstwa Krajowego z wnioskiem o zawarcie umowy zabezpieczającej środki na przyszłe dopłaty do najmu mieszkań objętych realizowaną inwestycją.
Gmina przeprowadzi następnie wstępny nabór mieszkańców, wykorzystując zawarty w ustawie katalog kryteriów pierwszeństwa. Ostateczna decyzja o zawarciu umów najmu będzie zależała od inwestora. To on dokona oceny zdolności czynszowej.
Para w gwizdek
Samorządy są sceptyczne wobec nowych przepisów.
– Dopłaty będą stosowane w niewielkiej skali, bo trzeba mieć do czego dopłacać, a na razie tego typu lokale buduje jedynie spółka BGK Nieruchomości. Czy to się zmieni? Nie wiem – szczerze przyznaje Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
– Zaletą nowych przepisów jest, że gmina w ramach polityki mieszkaniowej będzie mogła samodzielnie decydować, komu przyznać dopłaty – dodaje Marek Wójcik.
To się nie kalkuluje
– Dopłaty, zgodnie z projektem, mają się opierać przede wszystkim na umowie między podmiotem realizującym inwestycję a gminą, jednak sama ustawa wskazuje tylko na wysokim poziomie ogólności, jakie elementy powinny się w niej znajdować – tłumaczy radca prawny Przemysław Dziąg z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. – W związku z tym, że jest to także katalog otwarty, gminy będą mogły według własnego uznania kształtować te zasady. To z kolei może zniechęcać potencjalnych inwestorów, którzy na etapie zawierania takiej umowy powinni mieć opracowaną strukturę przyszłych mieszkań czy elementów zagospodarowania terenu – mówi mec. Dziąg.
Zdaniem PZFD istotne jest również to, że gmina dopiero po zawarciu umowy z inwestorem ma przeprowadzać nabór wniosków o zawarciu umów najmu, a tym samym ryzyko nieznalezienia najemców spełniających warunki dopłat i chętnych do ich uzyskania obciąży inwestora.
– Jakkolwiek należy bardzo pozytywnie oceniać rozwiązania pozwalające finansowo wspierać mieszkaniowe potrzeby osób, których nie stać na zakup mieszkania na własność, to na pewno do proponowanych rozwiązań należy podchodzić z dużą ostrożnością, głównie dlatego, że są to zupełnie nowe, niesprawdzone w praktyce regulacje – twierdzi mec. Dziąg. ©?
Etap legislacyjny: rozpatruje Senat