– Dostaliśmy więc inny produkt, niż nam obiecywano – denerwuje się jeden z mieszkańców osiedla Park Tivoli (nazwisko do wiadomości redakcji). – A w folderach reklamowych wszystko wyglądało tak pięknie – dodaje.
[srodtytul]Nowe granice[/srodtytul]
Mieszkania przy ul. Malborskiej wybudowała spółka Euro Mall Targówek, powiązana z TK Development.
– Kiedy dwa lata temu podpisywaliśmy umowę przedwstępną, firma przedstawiła nam plan inwestycji. Wynikało z niego, że na ponad 40 tys. mkw. powstanie osiedle mieszkań wraz z lokalami usługowymi. Integralną częścią projektu miały być zielone tereny z placem zabaw tuż nad Kanałem Bródnowskim – opowiada nasz czytelnik. Akty notarialne klienci dewelopera zaczęli podpisywać w 2009 r. – Żyliśmy w przekonaniu, że zamieszkamy na takim osiedlu, jakie nam pokazywano w folderach – mówi klient Euro Mall Targówek.
Tymczasem pod koniec 2008 roku dzielnica zażądała zmian na terenie inwestycji. Oznacza to konieczność wytyczenia nowych granic inwestycji. Płot ma być przesunięty w głąb osiedla o ok. 6 metrów.
– Oznacza to zmniejszenie terenu osiedla. A przesunięty płot znajdzie się tuż pod oknami części lokali – żalą się mieszkańcy.
– Deweloper nie informował nas wcześniej, że trzeba się liczyć z takimi zmianami. Gdybyśmy wiedzieli, że może tak się zdarzyć, być może wcale nie kupilibyśmy tu mieszkań – mówią klienci.
[srodtytul]Weźmie dzielnica[/srodtytul]
– Do przeniesienia placów zabaw w inne miejsce spółka została zobowiązana przez dzielnicę – tłumaczy tymczasem Sebastian Włodarski, rzecznik dewelopera. Powód? Jak tłumaczy Włodarski, spółka i samorząd inaczej zinterpretowały zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.
Według dzielnicy plan w tym miejscu przewiduje wyłącznie zieleń nadwodną, która jest ogólnie dostępna. Ten fragment nie może być więc ogrodzony. Co więcej – ma go przejąć samorząd.
– Prawomocne i ostateczne pozwolenie na budowę, na podstawie którego powstało osiedle Tivoli, na tej części działki przewidywało zaś zamknięty plac zabaw – przyznaje Sebastian Włodarski.
I odpiera zarzuty, że spółka sprzedała klientom coś innego, niż obiecywała. – Grunt nad kanałem nigdy nie był wliczany do terenu osiedla. A mieszkańców informowaliśmy o podziale działek – mówi rzecznik .
Przypomina też, że spółka w imieniu swoich klientów występowała do dzielnicy z prośbą o zmianę decyzji. – Rozmowy trwają – mówi Włodarski.
Dzielnica działki jeszcze nie przejęła. Ale już pojawiają się zarzuty, że deweloper może bardzo na tym zyskać. – Ziemię odda za symboliczną złotówkę, ale może zapewni sobie przychylność dzielnicy przy opracowywaniu nowego planu dla terenu, na którym miałaby stanąć kolejna jego inwestycja – zastanawia się jeden z mieszkańców.
Działka na rzecz dzielnicy o powierzchni 3,8 tys. mkw. istotnie miałaby przejść we władanie samorządu niemal za darmo. Sebastian Włodarski twierdzi, że... „nie ma ona wartości rynkowej”, bo nic na niej nie można wybudować. – Przekazanie działki dzielnicy nie ma związku z jakąkolwiek nową inwestycją spółki – dementuje rzecznik.
Władze Targówka także zaprzeczają, że w grę miałaby wchodzić jakaś transakcja wiązana. Przyznają jednak, że procedura zmiany planu, który objąłby także teren nowej inwestycji TK Development, została wszczęta. – Potrwa to co najmniej dwa lata, zatem inwestycja mogłaby ruszyć w 2013 r. – informuje Janusz Janik, wiceburmistrz Targówka. Przyznaje, że na fragmencie nieruchomości, który ma objąć nowy plan, deweloper, czyli właściciel gruntów, chce stawiać osiedle mieszkaniowe, a samorząd widziałby tam także szkołę i przedszkole.