Fala omdlewających upałów uderzyła w Polskę. Wiele osób zamiast pracy zdalnej w domu wybiera chłodne biuro.

– Sytuacja pracowników nie wszędzie jest równie komfortowa – zauważa Jerzy Węglarz, ekspert BNM Real Estate Advisory. Jak wynika z danych tej firmy, biorąc pod uwagę siedem głównych rynków (Warszawa, Wrocław, Kraków, Gdańsk, Katowice, Poznań i Łódź) klimatyzacji nie ma niespełna 5 proc. biurowców. – Dotyczy to przeciętnie jednego budynku biurowego na 21 w tych miastach – mówi Węglarz.

Czytaj więcej

Biura klasy premium przeżywają oblężenie. Firmy są gotowe płacić coraz więcej

Wiatraki, rolety, wentylacja

W Łodzi klimatyzacji nie ma 13 proc. budynków biurowych, w Gdańsku – 7 proc., w Warszawie – 6 proc., w Poznaniu – 5 proc., we Wrocławiu – 3 proc., w Krakowie i Katowicach – po 1 proc. – Problem dotyczy przede wszystkim starszych budynków i obiektów, które z czasem zostały zaadaptowane na biura. To też może tłumaczyć, przynajmniej częściowo, dlaczego w Łodzi aż 13 proc. budynków biurowych nie ma zamontowanej na stałe klimatyzacji – wyjaśnia Jerzy Węglarz. – Taki montaż w istniejących budynkach może być kosztowny, technicznie trudny, a niekiedy wręcz niemożliwy – na przykład ze względu na ochronę konserwatorską, brak miejsca na urządzenia zewnętrzne lub ograniczone możliwości poprowadzenia instalacji.

W czasie upałów, jak mówi ekspert BNM Real Estate Advisory, pracownicy ratują się intensywniejszą wentylacją, wiatrakami, otwieraniem okien. Doraźnie stosowane są także klimatyzatory przenośne. – Ważne jest także ograniczanie dopływu promieni słonecznych przez zasłanianie okien roletami, żaluzjami lub markizami. Najskuteczniejsze są oczywiście osłony zewnętrzne, które zatrzymują część ciepła, zanim dotrze do szyby i wnętrza pomieszczenia – mówi Jerzy Węglarz.

Wolne w czasie upałów

Jerzy Węglarz przypomina, że pracownicy nieklimatyzowanych biur już od 2027 r. mogą zyskać dodatkowe przerwy w pracy lub nawet kilka dodatkowych dni wolnych. – Tak wynika z przygotowanego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projektu zmian przepisów BHP. Przewiduje on, że pracodawcy zostaną zobowiązani do czasowego wstrzymania pracy przy zbyt wysokich temperaturach – ponad 35 stopni w pomieszczeniach i ponad 32 stopnie na zewnątrz w przypadku cięższych prac fizycznych – mówi.

Czytaj więcej

Siedziby firm. Deweloperzy i najemcy biur przekraczają Wisłę

Nie oznacza to jednak automatycznie całego dnia wolnego. Praca miałaby być wstrzymywana tylko przez czas, w którym temperatura przekraczałaby wskazany próg. Nowelizacja przewiduje ponadto wyjątki od tych regulacji. Jednym z nich jest sytuacja, w której na wstrzymanie pracy nie pozwalają względy technologiczne. – Aby upał nie sparaliżował kraju, w nowelizacji przewidziano stosowne wyłączenia dla pracowników wielu branż. Na liście znajdziemy m.in. policję, straż graniczną, żłobki, ochronę zdrowia, rolnictwo, transport, gastronomię czy hotelarstwo – mówi Jerzy Węglarz.

Ekspert zaznacza, że procedowane zmiany mogą wyraźnie zaostrzyć dotychczasowe regulacje. – W myśl obowiązujących przepisów, jeśli na stanowisku pracy temperatura przekracza 28 stopni Celsjusza, pracodawca musi zapewnić bezpłatne napoje, w czasie upałów może też skrócić czas pracy, wprowadzić dodatkowe przerwy lub zapewnić klimatyzację, ale nie ma ustawowego nakazu takich działań – mówi Węglarz. – Każdy pracodawca sam dostosowuje rozwiązania do realiów, pamiętając o obowiązku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. To przynajmniej częściowo może się w 2027 r. zmienić.