Wzrost średnich cen transakcyjnych mieszkań o 3-4 proc. w ciągu roku – to bazowy scenariusz biura analiz nieruchomości w departamencie analiz ekonomicznych PKO BP. Presja na podwyżki pojawi się i ze strony popytu, i podaży.
Czytaj więcej:
Deweloperzy dostają więcej pozwoleń na budowę mieszkań, niż ich budują. Trzymają w zamrażarkach nawet kilkadziesiąt tysięcy lokali. Tam, gdzie zapa...
Pro
Oferta powoli topnieje, a jakie są motywacje, by kupować mieszkania
Analitycy podkreślili, że większy popyt na mieszkania będzie wspierany rosnącymi dochodami i większą zdolnością kredytową gospodarstw domowych, niższymi stopami i konkurencją między bankami.
Popyt dalej będzie generowany przez osoby kupujące na własne potrzeby. Inwestorzy są wciąż ostrożni z uwagi na dużą niepewność regulacyjną związaną z wynajmem oraz pojawiające się co pewien czas inicjatywy opodatkowania „nadmiarowych” mieszkań czy wprowadzenia jakiejś formy podatku katastralnego.
Po stronie podaży czynników wpływających na wzrost cen jest kilka. Po pierwsze, to kurcząca się powoli oferta na skutek wyhamowania nowych projektów. Po drugie, wzrost kosztów wynikający ze zmian przepisów, m.in. warunków technicznych, reformy planistycznej czy tzw. ustawy schronowej. Po trzecie, wysokie ceny usług budowlanych. Po czwarte, wzrost cen gruntów będący m.in. pokłosiem reformy planistycznej.
Jeśli chodzi o otoczenie makroekonomiczne i geopolityczne, deeskalacja napięć na Bliskim Wschodzie może oznaczać przecenę materiałów budowlanych, które były gromadzone w marcu i kwietniu, kiedy trwała wojna.
Sytuacja może sprzyjać spadkowi inflacji i powrotowi do oczekiwań kolejnych obniżek stóp procentowych w średnim okresie.
Czytaj więcej
Zdolność kredytowa jest wypadkową wielu czynników, nie tylko cen mieszkań, które przecież można negocjować, co pokazuje różnica między cenami ofert...
Sztuka negocjacji. Różnice między cenami ofertowymi a transakcyjnymi mieszkań
Analitycy PKO BP podkreślili, że w I kwartale ceny transakcyjne mieszkań rok do roku nie zmieniły się istotnie. Na rynku pierwotnym lekkie tendencje wzrostowe pojawiły się w mniejszych stolicach województw, podczas gdy w Warszawie stawki lekko spadły. Na rynku wtórnym ceny były stabilne. Chociaż oferta deweloperów była w I kwartale wciąż duża, to popyt zaktywizował się z powodu rosnącej niepewności otoczenia, przy czym chodzi o kupujących na własne potrzeby. Inwestorzy są od pewnego czasu w odwrocie.
Jak czytamy w raporcie, w I kwartale na rynku pierwotnym w siedmiu największych aglomeracjach lekko wzrosła kwartał do kwartału rozpiętość ceny transakcyjnej i ofertowej. Utrzymuje się zatem przestrzeń do negocjacji ceny, a obniżki dotyczą ostatnich niesprzedanych mieszkań w budynku, są też „zaszyte” w promocyjnej cenie miejsc postojowych czy komórek lokatorskich. Z kolei w mniejszych stolicach województw rozpiętość nieco zmalała.
Demografia. Co będzie z rynkiem mieszkaniowym za dekadę
W perspektywie dekady analitycy spodziewają się w scenariuszu bazowym umiarkowanego rozwoju rynku mieszkaniowego. Potrzeby ilościowe zostaną osłabione z powodu spadku liczby ludności – chyba że bilans poprawią imigranci. Katalizatorem będą jednak potrzeby jakościowe – wynikające z aspiracji młodego pokolenia i złego stanu części istniejącego zasobu.