Ogłosił to w poniedziałek, 29 sierpnia, wiceminister MSW Veiko Kommusaar. Wyjaśnił, że jeśli rosyjski właściciel nieruchomości ma długi w Estonii z powodu sankcji, może to ostatecznie oznaczać utratę majątku. Estońskie banki przestały przyjmować płatności z Rosji i obywatele Federacji Rosyjskiej nie mogą już płacić w ten sposób rachunków za media.

„Rzeczywiście, jeśli dana osoba nie znajdzie sposobów na utrzymanie swojej własności, to ją straci. Nie zakładamy, że Estonia powinna podjąć tutaj jakiekolwiek kroki łagodzące” - powiedział Kommusaar państwowemu nadawcy ERR, cytowanemu przez agencję RIA Nowosti.

Według danych estońskich władz Rosjanie są właścicielami w Estonii 41 351 nieruchomości, a Białorusini 919. Większość właścicieli wśród obywateli rosyjskich mieszka w Estonii z pozwoleniem na pobyt. Natomiast około 12 procent z nich, czyli 4500 osób, potrzebuje wizy, aby odwiedzić Estonię i mogą stracić dostęp do swojej własności z powodu zakazu wizowego.

Czytaj więcej

Republiki bałtyckie chcą silniejszych sankcji przeciw Rosji

Kommusaar dodał, że duża liczba nieruchomości należących do Rosjan zagraża bezpieczeństwu państwa.

„Oczywiście są miejsca krytyczne, w których posiadanie nieruchomości stanowi bezpośrednie zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa. Są też miejsca, w postaci pojedynczych mieszkań, gdzie ten problem nie jest aż tak poważny” – powiedział.

Kommusaar uważa, że możliwość posiadania nieruchomości w Estonii przez obywateli krajów spoza Unii Europejskiej powinna zostać jeszcze bardziej ograniczona.

Estonia od 18 sierpnia zakazała wjazdu obywatelom rosyjskim z wizą Schengen wydaną w republice w celach turystycznych, biznesowych, sportowych lub kulturalnych. Z listy osób, które mogą jeszcze ubiegać się o wizę, zostali również wykluczeni Rosjanie, którzy są właścicielami nieruchomości w Estonii.