14,2 miliardów złotych - taką astronomiczną kwotę wydali Polacy na zakup nowych mieszkań w siedmiu miastach. Tak wynika z najnowszych szacunków NBP podsumowujących 2016 rok. - Jest to najwyższy wynik w historii - podkreśla Bartosz Turek, analityk Open Finance.

Kolekcja rekordów

Dodaje, że rok 2016 był dla deweloperów rekordowy pod wieloma względami. Nigdy wcześniej nie sprzedali oni tak wielu mieszkań i nie prowadzili tak wielu inwestycji.

- Do kolekcji rekordów trzeba też dodać kwotę, jaką ze skarpet wyciągnęli Polacy, żeby kupić nowe mieszkania. W ostatnim kwartale 2016 roku było to ponad 3,6 mld złotych, czyli najwięcej w historii, jak szacuje NBP - podaje Bartosz Turek. - Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że mówimy tu jedynie o zakupach zrealizowanych tylko w biurach sprzedaży deweloperów i tylko na terenie siedmiu miast: Warszawa, Wrocław, Kraków, Poznań, Gdańsk, Gdynia i Łódź.

Warto też dodać, że w tych lokalizacjach przez cały 2016 rok za gotówkę kupiono mieszkania warte 14,2 mld zł. Jest to najlepszy wynik w historii i aż o 27 proc. lepszy wynik niż w 2015 roku.

Mało za kredyt

Stricte gotówkowe zakupy mieszkań stanowiły w 2016 roku 64 proc. wszystkich transakcji. Za pozostałe 36 proc. przychodów deweloperów odpowiadały transakcje z przynajmniej niewielkim udziałem kredytów.

- Można więc zaryzykować stwierdzenie, że w przypadku transakcji na rynku pierwotnym statystycznie mniej niż jedna trzecia ceny płacona jest kredytem. Reszta to gotówka - podkreśla Bartosz Turek. Dodaje, że trudno się temu dziwić skoro przeciętna roczna lokata bankowa zakładana w 2016 roku pozwalała zarobić od 1,65 do 1,85 proc., minus podatek - wynika z danych NBP. Dla porównania na wynajmie mieszkań można zarobić nawet 3-4 razy więcej.

- W efekcie część osób posiadających kapitał znajduje na rynku nieruchomości alternatywę dla rachitycznie oprocentowanych lokat - mówi analityk Open Finance.

Uwaga, dołek!

Eksperci zwracają uwagę, że patrząc na rynek tak dobre wyniki, tak dobre wyniki, należy myśleć o nieuchronnym końcu hossy w mieszkaniówce.

- Hossa na tym rynku trwa już od połowy 2013 roku i nie będzie trwała w nieskończoność. Szybko wyczerpujące się pieniądze z programu „Mieszkanie dla młodych" oraz nadchodzące podwyżki stóp procentowych to czynniki, które mogą wyraźnie uderzyć w wyniki sprzedaży deweloperów - twierdzi Bartosz Turek. - Wyższe stopy procentowe oznaczają bowiem droższe kredyty, ale w tym wypadku przede wszystkim lepiej oprocentowane lokaty. Szczególnie ta ostatnia zmiana może powoli prowadzić do erozji popytu inwestycyjnego. Nie należy obecnie spodziewać się gwałtownych ruchów, ale biorąc pod uwagę najświeższe prognozy rynkowe, można spodziewać się pod koniec 2018 roku nawet o 20 proc. niższego popytu na mieszkania niż pod koniec 2016 roku. Stanie się tak, jeśli wraz z podwyżkami stóp procentowych popyt na nowe lokale będzie spadał równie szybko, jak wcześniej rósł podczas łagodzenia polityki monetarnej podkreśla analityk Open Finance.