Lasy Państwowe zapowiedziały niedawno ofensywę budowlaną i stworzenie portfela drewnianych nieruchomości na wynajem. Tymczasem na Podlasiu dwa prężne przedsiębiorstwa od lat sprzedają drewniane domy, generując przychody idące w setki milionów złotych. Ale to nie Polacy są głównymi klientami spółek.

Danwood i Unihouse siedziby oraz fabryki mają zlokalizowane w Bielsku Podlaskim. Lokalizacja i surowiec wykorzystywany do produkcji, a także mocne zorientowanie na eksport to w zasadzie jedyne kwestie wspólne dla obu firm. Różni je produkt i rynki zbytu.

Kurs na Niemcy...

Danwood w 2016 r. miał ponad 665 mln zł przychodów, co dało spółce 397. pozycję w rankingu 500 największych przedsiębiorstw „Rzeczpospolitej". Firma sprzedała 1,55 tys. domów, a postawiła ich blisko 1 tys.

– Ubiegły rok był dla nas rekordowy, przychody zwiększyły się o 28 proc. Liczymy na utrzymanie dynamicznego wzrostu produkcji. Dzięki uruchomieniu w listopadzie 2016 r. nowej hali nasze moce zwiększyły się do 1,4 tys. domów rocznie – mówi Jarosław Jurak, prezes Danwoodu. Plan na ten rok to budowa 1,2 tys. domów i wypracowanie 880 mln zł przychodów.

Spółka ma pokaźny katalog modeli domów parterowych i jednopiętrowych, największym wzięciem cieszą te o powierzchni 120–150 mkw. Średni czas budowy domu od montażu do odbioru to zaledwie 35 dni.

Przeważającym rynkiem zbytu są Niemcy, do których w tym roku ma trafić 1 tys. domów. W Polsce firma spodziewa się sprzedać 70–100 domów podczas gdy na relatywnie nowym rynku – w Wielkiej Brytanii – 50. Na celowniku jest również Austria, gdzie budowana jest sieć dystrybucji.

– W Niemczech co roku powstaje około 110 tys. domów jedno- i dwurodzinnych, z czego około 20 proc. to domy prefabrykowane. Danwood zajmuje pierwsze miejsce pod względem liczby budowanych domów gotowych w stanie „pod klucz" i drugie pod względem liczby wszystkich budowanych domów gotowych na rynku niemieckim – mówi Jurak.

W przypadku Danwoodu sporym wyzwaniem jest logistyka. – Jako że naszym głównym rynkiem zbytu są Niemcy, a nie magazynujemy gotowych elementów, z których powstają nasze domy, skromna infrastruktura drogowa na Podlasiu nie ułatwia nam prowadzenia biznesu. Znaczne oddalenie naszego województwa od granicy niemieckiej przy braku dróg ekspresowych, które do niej prowadzą, sprawia, że kwestia transportu jest dla nas szczególnie ważna – przyznaje Jurak.

...i Norwegię

Z kolei Unihouse w 2016 r. miał 156 mln zł przychodów, czyli o ponad 16 proc. więcej niż rok temu. Firma wchodzi w skład giełdowej budowlano-deweloperskiej Grupy Unibep z rocznymi przychodami rzędu 1,2 mld zł. Unihouse produkuje drewniane moduły, z których jak z klocków składa się nawet całe bloki. Zaletą budownictwa modułowego jest to, że od projektu do realizacji mija najwyżej pół roku podczas gdy w przypadku budownictwa tradycyjnego przynajmniej 18 miesięcy.

W zeszłym roku firma zwiększyła produkcję modułów o 23 proc., do 707 sztuk. Praktycznie cała sprzedaż kierowana jest na rynki skandynawskie – od 2009 r. do Norwegii, a od niedawna również Szwecji.

– Do tej pory wybudowaliśmy w Norwegii ponad 1,7 tys. mieszkań, a przeszło 300 jest w trakcie realizacji. Mamy też trzyletnią umowę z Cramo, europejskim potentatem w zakresie wynajmu pomieszczeń modułowych, na dostawę 1,9 tys. modułów. Uczestniczymy również w mieszkaniowym programie samorządowym w Szwecji – relacjonuje Andrzej Bogus, dyrektor produkcji Unihouse. – Nasza fabryka systematycznie musi się rozwijać i to się dzieje. W październiku 2016 r. ekspresowo rozbudowaliśmy halę, planujemy dalej zwiększać moce – dodaje.

W związku z ekspansją w Szwecji i próbami wejścia na inne europejskie rynki, głównie niemiecki, rada nadzorcza Unibepu w czerwcu zatwierdziła rozbudowę bielskiej fabryki kosztem 18 mln zł. Zdolności wzrosną z 1 tys. do 1,6 tys. modułów rocznie. Prace zakończą się w I kwartale przyszłego roku.

Standard mieszkań produkowanych przez Unihouse jest bowiem niezwykle wysoki – z fabryki w Bielsku wyjeżdżają moduły wykończone pod klucz – łącznie z meblami kuchennymi i łazienkowymi oraz ze sprzętem kuchennym. Dlatego firma stawia na bogaty i kładący nacisk na aspekty ekologiczne rynek skandynawski. Początkowo Unihouse zajmował się eksportem, a od niedawna prowadzi w Norwegii – z lokalnym partnerem – projekty deweloperskie, co pozwala realizować dodatkową marżę. Pod koniec sierpnia firma pozyskała kontrakt o wartości 53 mln koron (24 mln zł) na wykonanie pod klucz trzech budynków mieszkalnych w technologii modułowej z 52 lokalami w norweskiej gminie Trondheim.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: a.roguski@rp.pl