Reklama

Prywatne akademiki mogą być prawdziwą żyłą złota

Domów studenckich brakuje, podczas gdy popyt nie maleje.

Aktualizacja: 02.02.2018 12:14 Publikacja: 02.02.2018 08:00

Student Depot – akademik we Wrocławiu

Foto: materiały prasowe

W Polsce jest ok. 1,35 mln studentów. Na zakwaterowanie w publicznych i prywatnych akademikach może liczyć jedynie co dziesiąty. Domów studenckich brakuje, podczas gdy popyt nie maleje – wynika z najnowszego raportu spółki Metropolitan Investment.

Z Europy i Azji

Eksperci Metropolitana podają, powołując się na prognozy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, że do 2035 roku liczba studentów wzrośnie do 1,49 mln. Polskie uczelnie coraz chętniej wybierają obcokrajowcy. Od 1990 do 2016 roku ich liczba zwiększyła się z 4 do 66 tys. – Jeżeli to tempo zostanie utrzymane, to w 2020 roku w Polsce może studiować ok. 90–120 tys. osób z zagranicy – komentuje Rafał Kroczak, dyrektor ds. analiz w firmie Metropolitan Investment. Wśród zagranicznych studentów przeważają osoby z krajów sąsiadujących z Polską. To głównie Ukraińcy oraz Białorusini, którzy w 2016 roku stanowili prawie 62 proc. uczących się u nas cudzoziemców.

Reszta to studenci przede wszystkim z krajów Europy Zachodniej i Azji. – W 2000 roku w akademikach było zakwaterowanych prawie 144 tys. studentów. W 2016 roku liczba ta zmalała do nieco ponad 101 tys. – podaje Rafał Kroczak. – Wynika to m.in. z wyłączania części budynków z eksploatacji – wyjaśnia. Niektóre obiekty są modernizowane i przebudowywane. Część trzy- i czteroosobowych pokoi zmienia się w pokoje jedno- i dwuosobowe, przez co liczba dostępnych miejsc naturalnie się zmniejsza.

– Lukę pomiędzy popytem a podażą może wypełnić sektor prywatny – podkreśla dyrektor Kroczak. Rynek prywatnych akademików w Polsce jest jednak dopiero na początku drogi rozwoju. Ok. 40 domów oferuje prawie 4,5 tys. miejsc.

– Większość stanowi majątek pojedynczych osób fizycznych i prawnych – mówi Rafał Kroczak. Kolejne 36 domów studenckich jest własnością niepublicznych szkół wyższych. – Społeczność akademicka koncentruje się wokół największych i zarazem najbardziej popularnych uczelni. Od wielu lat najwięcej studentów uczy się na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie Jagiellońskim, ale dużą liczbą studentów mogą się pochwalić także Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Łódzki i Uniwersytet Gdański – mówi dyrektor z Metropolitan Investment.

Reklama
Reklama

Wioleta Wojtczak, ekspert firmy doradczej Savills, komentuje, że polski rynek prywatnych akademików, który dopiero raczkuje, jest bardzo różnorodny. – Jego rozwój jest podyktowany m.in. wzrostem liczby zagranicznych studentów i małą dostępnością, zwłaszcza w porównaniu z bardziej rozwiniętymi rynkami, miejsc w domach studenckich. Wiele uczących się osób decyduje się na wynajem mieszkania – mówi. Wioleta Wojtczak zwraca uwagę na zainteresowanie inwestorów, którzy chcą zarabiać na prywatnych akademikach. Obiektów będzie więc przybywać.

Pralnia i siłownia

Marta Wachowiak, ekspert Metropolitan Investment, przekonuje, że prywatne akademiki pozwalają na uzyskanie wyższej stopy zwrotu niż mieszkanie na wynajem. – Te ostatnie mogą dać ok. 4–6 proc. rentowności brutto, podczas gdy rentowność najlepszych inwestycji w komercyjne akademiki sięga nawet kilkunastu procent – zapewnia. – W przypadku naszego Gdańskiego Harwardu stopa zwrotu wynosi 7 proc. w skali roku. Osiągnięta nadwyżka będzie dzielona pomiędzy inwestora a operatora akademika w formule 50/50 – podaje.

Na miniapartament w domu studenckim trzeba mieć co najmniej 196 tys. zł. Stawki najmu lokali zależą od standardu – i mieszkania, i budynku. Liczy się wyposażenie lokalu – łazienki, aneksu kuchennego. W obiektach mogą być też takie udogodnienia, jak pralnia, siłownia, sala komputerowa i wi-fi.

– Stawka najmu za pokój jednoosobowy waha się od 400 do 2,6 tys. zł miesięcznie – podaje Marta Wachowiak. – Najtańsze miejsca w pokoju dwuosobowym kosztują 300 zł, a najdroższe – ok. 1,3 tys. zł. Za miejsce w trzyosobowym pokoju trzeba zapłacić od 250 do 1,2 tys. zł. Czynsze w publicznych akademikach są niższe, ale standard wykończenia jest tam inny i najczęściej brakuje udogodnień.

Metropolitan Investment przeanalizował też rynek prywatnych akademików za granicą. – Jest on bardzo rozwinięty w krajach Europy Zachodniej i USA. Do jednych z najbardziej dojrzałych zalicza się Wielką Brytanię, gdzie odnotowano duży przypływ międzynarodowych studentów – mówi Rafał Kroczak. – Nowe domy studenckie wciąż są budowane, a zainteresowanie inwestorów rośnie.

Dyrektor z Metropolitana wskazuje też Holandię i Niemcy, które przyciągają studentów także z innych krajów m.in. rozwiniętą ofertą kierunków w języku angielskim.

Reklama
Reklama

– Nowoczesne domy studenckie oferują jedno-, dwuosobowe apartamenty z własną kuchnią i łazienką – opowiada dyrektor Kroczak. – Deweloperzy nie zapominają nawet o miejscach parkingowych dla samochodów i rowerów. ©?

Nieruchomości
Deweloper obiecał mieszkanie za złoty medal w igrzyskach. Zmienia zasady dla Kacpra Tomasiaka
Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama