- W Bydgoszczy i całym powiecie widać duże ożywienie na rynku nieruchomości – mówi Zbigniew Dymarkowski, dyrektor oddziału Północ Nieruchomości. – Przybywa transakcji. Największym zainteresowaniem cieszą się najtańsze lokale dwu- i trzypokojowe oraz małe mieszkania czteropokojowe. Ceny ofertowe od kilku miesięcy utrzymują się na stałym poziomie. Jednak w czasie negocjacji sprzedający są skłonni do mniejszych obniżek. Jednocześnie coraz większe wymagania kupujących zmuszają sprzedających do podnoszenia standardu mieszkań.

- W Gdańsku i gminach sąsiadujących spadły limity w „MdM". Kredytobiorcy muszą się zadowolić tańszymi mieszkaniami – mówi Maciej Górka z Metrohouse. – A Gdańsk jest jednym z miast, w których program dopłat cieszył się szczególnym powodzeniem. Jeżeli dodamy do tego zwiększenie wkładu własnego przy kredycie hipotecznym z 10 do 15 proc., możemy zaobserwować delikatne wahania cen. Paradoksalnie jednak sprzedaż mieszkań może rosnąć, bo banki już proponują rozwiązania umożliwiające mniejsze wpłaty własne. Nadal zainteresowaniem cieszą się mieszkania na Starówce, które są kupowane w celach inwestycyjnych. Takie lokale dają nawet 10 proc. zysku.

- W Koszalinie wzmożony ruch na rynku mieszkań widać od listopada – mówi Łukasz Szymański z Metrohouse. – Mieszkania są kupowane i za gotówkę, i na kredyt. Więcej transakcji zawierają ostatnio młodzi ludzie, którzy kupują swoje pierwsze mieszkanie. Zainteresowanie budzą głównie dwójki od 35 do 50 mkw. oraz mieszkania trzypokojowe o powierzchni 53–63 mkw. w cenach 100–230 tys. zł. Wzmożony ruch panuje też na rynku pierwotnym, ale transakcji jest znacznie mniej niż na rynku wtórnym. Nowe mieszkania są droższe (4–4,8 tys. zł za mkw.), do tego trzeba doliczyć wykończenie. Średnie ceny na rynku wtórnym to 3,5 tys. zł za mkw.