Niebieskozielone algi, które stanowią zagrożenie dla ludzi i zwierząt, rozkwitły w czasie wyjątkowo upalnego na Wyspach lata. Na samym jego początku, glony podobno doprowadziły do śmierci dwóch psów, które zdaniem naukowców są przyciągane przez specyficzny zapach. Do tych zdarzeń doszło po wypiciu przez zwierzęta wody z rzeki Conon, niedaleko Maryburgh w Highlands, oraz wcześniej, w Loch Awe.
Przeczytaj też: Anglia: 1000 funtów kary za podlanie ogródka
Profesor Laurence Carvalho, którego cytuje BBC, uważa, że trujące algi są wyjątko szczególnym problemem tego lata. - Nie tylko była bardzo ciepło, ale było też bardzo sucho, co sprawiło, że glony nie zostały wypłukane z cieków wodnych przez deszcz - powiedział.
Ekolog zwrócił uwagę, że zagrożenie może być szczególnie dotkliwe właśnie dla psów. - Zwierzęta będą pić wodę gdziekolwiek, gdy są spragnione, a wygląda na to, że psy są szczególnie narażone, ponieważ wydają się być przyciągane przez zapach glonów.
Niebieskozielone algi są mikroskopijne, ale skupiają się w zauważalne kolonie, które wynurzają się na powierzchnię i twarzą albo cienkie, delikatne kwiaty, albo grube kożuchy. W przypadku połknięcia, mogą spowodować uszkodzenie wątroby lub układu nerwowego. Choć nie stwierdzono zgonów wśród ludzi, to zanotowano przypadki osób skarżących się na wysypki, podrażnienia oczy, wymioty, biegunkę, gorączkę, bóle mięśni i stawów.
Prof. Carvalho, który pracuje w Centrum Ekologii i Hydrologii, stworzył specjalną aplikację, która ma pozwolić stworzyć mapę występowania glonów. Współpracuje w tej sprawie ze Szkocką Agencją Ochrony Środowiska. Apeluje do władz lokalnych i właścicieli gruntów, by w przypadku stwierdzenia na swoich terenach występowania toksycznych alg, ustawiali dobrze widoczne znaki ostrzegające o zagrożeniu.