„Time” podkreśla, że badacze są wstrząśnięci skalą zjawiska. Jak powiedział pracownik francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych w La Rochelle, Willy Daubin, przyczyną śmierci 90 proc. tych delfinów najprawdopodobniej było zaplątanie się w sieci rybackie, które wykorzystywane są do połowów przemysłowych. Wiele ze znalezionych na wybrzeżu zwierząt było brutalnie okaleczonych, niektóre z nich miały obcięte płetwy. Aktywiści walczący o prawa zwierząt uważają, że rybacy odcinają różne części ciała zaplątanych w sieci ssaków, gdyż nie chcą aby szkodziły ich sieci. - Nigdy nie było ich tak wiele - zaznaczył Daubin. - W trzy miesiące pobiliśmy zeszłoroczny rekord, który wzrósł od 2017 roku, a nawet był najwyższy od 40 lat - zaznaczył.
Czytaj także: Rybacy zabijają delfiny, by złowić rekiny?
Sprawę skomentował także między innymi Francois de Rugy, francuski minister ekologii. Myśli on nad rozszerzeniem badań nad dźwiękowymi urządzeniami, które odstraszają delfiny. Są one rozmieszczone już w Zatoce Biskajskiej, gdzie prowadzone są połowy przemysłowe. Aktywiści z organizacji Sea Shepherd twierdzą jednak, że rozwiązanie to jest „bezużyteczne” i podkreślają, większa liczba takich urządzeń może mieć negatywny wpływ na inne zwierzęta. - Rząd musi wziąć na siebie odpowiedzialność i działać. Przede wszystkim prezydent Macron, który podkreślał, że chce dbać o ekologię – powiedziała agencji AP prezes francuskiego oddziału Sea Shepherd, Lamya Essemlali.
Według Komisji Europejskiej, światowa konsumpcja owoców morza podwoiła się w ciągu ostatnich 50 lat, w związku z czym, coraz częściej prowadzone są połowy przemysłowe.