Odkrył je w okolicy Czermna na Lubelszczyźnie (powiat Tomaszów Lubelski) zespół Marka Poznańskiego z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN w Warszawie.
Dotychczasowe wykopaliska nie dostarczyły wielu informacji o grodzisku w Czermnie. Większość badaczy uważała, że mokradła rzeki Huczwy i Sieniochy stanowiły wystarczającą ochronę grodziska. Tymczasem zdjęcia lotnicze ujawniły, że tak nie było. Warownia była otoczona różnymi obiektami drewnianymi. Otaczające ją pomosty miały szerokość 3 m. Spoczywały na palach rozstawionych co 2 - 2,5 m. Konstrukcja nośna pomostów składała się z głównego pala i mniejszych, pobocznych, stabilizujących.
Główne belki spoczywały na warstwie drobnych kamieni zapobiegających zapadaniu się konstrukcji w grząski, podmokły grunt.
Pomosty na palach znajdowały się w miejscach podmokłych, natomiast w miejscach suchych, położonych wyżej, droga wykładana była dranicami (belkami z pni nie ciętych piłą lecz rozszczepianych klinami). Tam, gdzie było to możliwe i dogodne, pomosty łączyły się z groblami ziemnymi.
Stan zachowania drewna jest na tyle dobry, że przeprowadzone zostaną badania dendrochronologiczne, dzięki którym naukowcy poznają dokładne daty budowy tych obiektów, z dokładnością co do roku.
Na zdjęciach lotniczych archeolodzy rozpoznali budowlę o wymiarach 8 x 4 m. Na razie nie wiadomo, jaką funkcją pełniła: świątyni, domu władcy czy jeszcze inną.
Fotografie lotnicze umożliwiły także rozpoznanie systemu fos i rowów, których istnienia nie podejrzewano. Widoczna na nich jest także droga lub pomost biegnący od tzw. Monastyru, po drugiej stronie rzeki Huczwy, w kierunku sąsiedniej wsi Turkowice. Marek Poznański jest zdania, że właśnie z tej wsi w XIII wieku nastąpił atak Tatarów, po którym gród już nie został odbudowany.
Fotografie lotnicze regionu grodu w Czermnie były wykonywane już wcześniej, w latach 60. i 90. ubiegłego wieku, ale - zdaniem Marka Poznańskiego - miało to miejsce w niesprzyjającym okresie wzrostu roślin. — Obecnie prowadzone badania, dzięki zaistniałym sprzyjającym warunkom środowiskowym, dały zaskakująco dobre rezultaty i można na nich dostrzec zdecydowanie więcej detali niż na zdjęciach sprzed lat - podkreśla badacz.
Krzysztof Kowalski, serwis Nauka w Polsce