"Z wielkim smutkiem informujemy na Sugarman.org, że Sixto Diaz Rodriguez zmarł" - poinformowano na jego stronie internetowej, nie podając przyczyny śmierci.

Reklama
Reklama

Informację tę potwierdziła jego wnuczka Amanda Kennedy.

Albumy Rodrigueza nie odniosły sukcesu w Stanach Zjednoczonych w latach 70-tych, ale - o czym nie wiedział - stał się później gwiazdą w RPA, gdzie jego piosenki protestujące przeciwko wojnie w Wietnamie, obyczajom społecznym, wykorzystywaniu kobiet i nierówności rasowej stały się hitami.

Dokument szwedzkiego reżysera Malika Bendjelloula "Sugar Man" przedstawił Rodrigueza znacznie szerszej publiczności. Film opowiada o misji dwóch mieszkańców RPA w poszukiwaniu losów ich muzycznego bohatera. Film zdobył Oscara dla najlepszego filmu dokumentalnego w 2013 roku.

Rodriguez był "bardziej popularny niż Elvis" w RPA - powiedział Stephen "Sugar" Segerman w 2013 roku. Pseudonim właściciela sklepu z płytami w Kapsztadzie pochodzi od piosenki Rodrigueza "Sugarman".

Wraz ze wzrostem popularności w RPA, Rodriguez zamieszkał w Detroit. Jego fani w RPA wierzyli, że jest również sławny w USA.

W 1996 roku Rodriguez zatrudnił się jako pracownik fizyczny na budowie. Agencji Associated Press mówił, że po prostu "wrócił do pracy" po tym, jak jego kariera muzyczna upadła

Mimo to nigdy nie przestał grać swojej muzyki. - Czułem, że jestem gotowy na świat, ale świat nie był gotowy na mnie - powiedział Rodriguez. - Czuję, że wszyscy mamy misję - mamy obowiązki. Te zakręty w podróży, różne zwroty akcji - życie nie jest proste - mówił.