Lars Wingeforts, założyciel Embracera, przygodę z biznesem zaczął jako nastolatek, kiedy sprzedawał komiksy. Pierwsza oferta publiczna Embracera została przeprowadzona w 2016 roku i od tego czasu jego akcje podrożały ponad 30-krotnie.

W tym roku pod względem kapitalizacji szwedzki deweloper gier zdystansował europejskiego potentata Ubisoft Entertainement z wynikiem 13 miliardów dolarów.

Chociaż wiele przejęć było małej skali, to ciągle zwiększała się ich wartość. W lutym Embracer za 1,3 mld dolarów kupił Gearbox Software, dewelopera Borderlands. Obecnie szwedzka firma kontroluje 69 studiów deweloperskich i pracuje nad ponad 200 projektami gier.

Strategia Wingeforsa, jak podkreśla Bloomberg, jest zupełnie inna niż jego fińskiego rywala Supercell, dewelopera takich gier, jak Brawl Stars czy Clash of Clans, który bazuje na względnie niewielkiej „stajni” bardzo popularnych gier.

Wprawdzie Embracer ogłosił lepszy niż oczekiwano raport kwartalny, ale jego szybka ekspansja stwarza potencjalne ryzyko. Obecnie na poziomie grupy 30 osób nadzoruje osiem firm zależnych zatrudniających łącznie 7 tys. osób. Pięć lat temu było 374 pracowników.

- Dużym ryzykiem w przypadku nieorganicznego wzrostu w branży gier zawsze było to, co się stanie, kiedy zabraknie celów do przejęcia. Czy będzie możliwy organiczny? - zastanawia się Matthew Kantermann, analityk branży technologicznej w Bloomberg Intelligence.