- Zapotrzebowanie na osocze COVID-19 ze strony szpitali jest bardzo duże, ilość pobieranego osocza przez RCKIK nie jest wystarczająca – przyznaje Krzysztof Olbromski, zastępca dyrektora do spraw medycznych Regionalnego Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu.
O oddawanie osocza prosi także minister zdrowia Adam Niedzielski. - Leczenie osoczem jest w tej chwili metodą stosowaną w polskich szpitalach i apeluję do ozdrowieńców, żeby do tych centrów się zgłaszali. Warunki, jakie powinni spełniać, tj. przede wszystkim miesiąc po formalnym wyzdrowieniu, a oczywiście regionalne centra dokonają dalszej kwalifikacji przeprowadzając odpowiednie badania i testy. Ale to jest bardzo ważne, żebyśmy tę krew ozdrowieńców zbierali - podkreślił podczas konferencji prasowej.
Mało chętnych do oddania
- Osoby, które chorowały i były leczone w szpitalu, skutecznie powróciły do zdrowia i ich stan kwalifikuje ich, by zostać dawcami osocza, niech się podzielą. Chorych w gorszym ode mnie stanie jest dużo. Żadne osocze nie zostanie zmarnowane – mówi Marek Posobkiewicz.
Jak podało ministerstwo zdrowia wyzdrowiało już ponad 160 tys. osób, u których wcześniej stwierdzono zakażenie koronawirusem. I to one mogą podzielić się osoczem, w którym są przeciwciała, pozwalające zwalczać śmiertelnego wirusa.
A osocza brakuje, bo do Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa zgłasza się bardzo mało osób, które chcą się podzielić tym cennym darem. W Poznaniu średnio dziennie pobierane jest osocze od 8-10 dawców, a zwykle jedna osoba oddaje ok.650-700 ml osocza.
Stołeczne RCKiK zapisuje średnio 10 ozdrowieńców codziennie (w dni
powszednie), ale już na oddanie przychodzi połowa z zapisanych. We Wrocławiu zgłasza się średnio 8-10 osób, a w Krakowie – cztery. A w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Bydgoszczy w ostatnim tygodniu osocze oddało 37 ozdrowieńców.
- Pobieramy je metodą plazmaferezy, jednorazowo w zależności od masy ciała dawcy od 500 do 650ml. Jest to procedura w pełni bezpieczna i nie obciążająca organizmu, dlatego można ją powtórzyć już po 7 dniach – mówi Katarzyna Gągola, zastępca dyrektora ds. medycznych RCKiK w Bydgoszczy.
Przyznaje, że ilość donacji zależy od ilości przeciwciał w pobranym osoczu oraz chęci dawcy. - Zgodnie z obowiązującą nas procedurą osocze możemy pobrać 3 razy w odstępie tygodniowym, a jeżeli dawca nadal ma wystarczające miano przeciwciał kolejne donacje może oddawać w odstępach dwutygodniowych – dodaje dyr. Gągola.
Pomoc z różnych regionów
Jak zauważa Joanna Wojewoda, kierownik działu dawców i pobierania RCKiK w Warszawie, procedura dopuszcza pobieranie 3 donacji (po 600ml) co tydzień. - Po każdej donacji badane są przeciwciała jeżeli ich ilość jest odpowiednia, dawca umawiany jest na kolejne oddania. Do września pobierana ilość osocza była wystarczająca, ale obecnie nie - przyznaje Joanna Wojewoda.
Dyr. Gągola mówi, że to ile dana osoba ma przeciwciał i jak długo się utrzymują zależy od właściwości konkretnego organizmu.
- Zauważyliśmy pewną zależność, że miano przeciwciał jest tym wyższe, im gorzej dana osoba przechodziła tę chorobę. Wśród naszych dawców są osoby, które chorowały wiosną i nadal mają wysokie miano przeciwciał, ale ponad 20 proc. mimo potwierdzonego zakażenia Covid-19 takich przeciwciał nie ma wcale, lub bardzo małą ilość - mówi zastępca dyrektora ds. medycznych RCKiK w Bydgoszczy.
Jak zauważa Agnieszka Ortyl, z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Krakowie, oddawana ilość osocza nie jest wystarczająca dla zabezpieczenia zapotrzebowań kierowanych ze szpitali z regionu.
- Zdarzają się sytuacje gdy nie mamy osocza danej grupy krwi. Na początku pandemii RCKIK w Poznaniu pomagało innym RCKIK, aktualnie nie ma takiej możliwości, osocze pobrane u nas jest na bieżąco wydawane i wykorzystywane w szpitalach na terenie Wielkopolski- mówi Krzysztof Olbromski, z Regionalnego Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Poznaniu.
Również Agnieszka Ortyl z Krakowa przyznaje, że wcześniej RCKiK udostępniło pobrane osocze od ozdrowieńców innym placówkom. Korzystały z niego szpitale zaopatrywane przez RCKiK w Kielcach, Rzeszowie, Wałbrzychu, Wrocławiu i Zielonej Górze.
Joanna Wojewoda, z Warszawy przyznaje, że często się zdarza aby szpitale covidowe nie otrzymały osocza w danej grupie lub nie otrzymały w zamawianej ilości.
- W poprzednich miesiącach się dość często przekazywaliśmy osocze do innych centrów krwiodawstwa na potrzeby szpitali na ich terenie; w październiku były to wyjątkowe przypadki - dodaje Joanna Wojewoda.
Katarzyna Gągola, z Bydgoszczy także przyznaje, że zapotrzebowanie na osocze ozdrowieńców ze strony szpitali jest bardzo duże i rośnie wręcz lawinowo.
- W ciągu 4 miesięcy, od początku maja do końca sierpnia, wydaliśmy do szpitali łącznie raptem 50 jednostek, a aktualnie wydajemy 20-30 jednostek dziennie – opowiada
Agnieszka Ortyl, z krakowskiego RCKiK przyznaje, że zdarza się, że szpitale zgłaszają zapotrzebowanie na osocze od ozdrowieńców, a w Banku Krwi jest ono niedostępne lub brak osocza zgodnego z grupą krwi biorcy.
Jak zauważa lek. Małgorzata Antończyk, kierownik Działu Metodyczno-Organizacyjnego i Promocji RCKiK we Wrocławiu osocze przetaczane jest zgodnie z grupą krwi pacjenta, więc mogą występować niedobory danej grupy krwi osocza od ozdrowieńców.
- Jest coraz większe zapotrzebowanie na to osocze. Sporadycznie przekazujemy osocze do innych szpitali spoza działalności RCKiK we Wrocławiu. Jesteśmy jedną służbą krwi, wiec wzajemnie realizujemy prawidłową gospodarkę składnikami krwi - mówi lek. Małgorzata Antończyk.
Osocze oddajemy dla kogoś, a nie komuś
Jak podaje Katarzyna Gągola z RCKiK w Bydgoszczy zapotrzebowanie na osocze ozdrowieńców ze strony szpitali jest bardzo duże i rośnie wręcz lawinowo.
- W ciągu czterech miesięcy, od początku maja do końca sierpnia, wydaliśmy do szpitali łącznie raptem 50 jednostek, a aktualnie wydajemy 20-30 jednostek dziennie - opowiada.
W internecie, zwłaszcza na portalach społecznościowych nie brakuje apeli o oddawanie osocza przez ozdrowieńców.
- Kochani, mój ukochany Tata, który jest lekarzem i na co dzień pomaga pacjentom, teraz sam walczy o życie z koronawirusem. Potrzebujemy pomocy ludzi, którzy wyzdrowieli po koronawirusie. Można oddać osocze na konto mojego taty – apeluje jedna z internautek. Dodaje, że „jej Tata to człowiek o gołębim sercu, który nigdy nie odmówił pomocy, gdy ktoś jej potrzebował”.
Jednak jak przyznaje Katarzyna Gągola, z RCKIK w Bydgoszczy, „nie ma możliwości oddawania osocza ze wskazaniem pacjenta, do którego powinno ono trafić”. - Oddane osocze trafia do wspólnej puli i jest wydawane w pierwszej kolejności do osób, które są w najcięższym stanie - tłumaczy.
Agnieszka Ortyl z Krakowa dodaje, że pacjent chory na Covid 19 musi otrzymać osocze zgodne grupowo i z odpowiednim mianem p/c anty SARS Cov – 2 dlatego RCKiK w Krakowie nie stosujemy oddań ze wskazaniem.
- Przetaczanie osocza musi być zgodnie z grupą krwi, wiec niekoniecznie dawca może mieć zgodną grupę krwi z pacjentem. Taka jest reguła krwiodawstwa – oddajemy krew dla kogoś a komuś bliskiemu inny dawca oddaje krew. Wspólnie ratujemy czyjeś zdrowie i życie- podkreśla Małgorzata Antończyk, z wrocławskiego RCKiK.
Katarzyna Gągola podkreśla, że cała Służba Krwi w Polsce współpracuje ze sobą. - Jednak na chwilę obecną wszędzie jest większa liczba chorych, a co za tym idzie większe zapotrzebowanie, niż liczba oddających. Ta dysproporcja powiększa się z dnia na dzień. Nie mamy zapasów. Najczęściej osocze pobrane w danym dniu w ciągu 24 godzin jest wydawane do pacjenta – tłumaczy przedstawicielka bydgoskiego RCKiK.