Wrocławianka Aleksandra Wiśniewska jest gruba. Tak właśnie się określa. – Nie używam żadnych eufemizmów w stylu pulchna czy puszysta. Jestem gruba i już – stwierdza krótko. I dodaje, że wcale jej to nie przeszkadza.

Choć nie zawsze tak było. – Sprzedawczynie niby z troską, a tak naprawdę z szyderstwem w głosie, mówiły do mnie: "w to się pani na pewno nie wciśnie", "proszę uważać, żeby nie rozedrzeć" – wspomina. W końcu miała dosyć.

Postanowiła zorganizować pokaz mody, w którym występować miały grube dziewczyny. Do pomysłu przekonała Joannę Merkur. Był rok 2004. O otyłych modelkach we Wrocławiu nikomu się nawet nie śniło. Ale i największe polskie agencje miały w bazach po jednej puszystej dziewczynie. I wszędzie im odpowiadano, że nie ma zapotrzebowania na takie modelki.

Odpowiednich dziewczyn szukały na uczelniach, podchodziły na ulicy. Gdy opowiadały o swoim pomyśle, większość odmawiała. Ale udało im się znaleźć kilka, które zgodziły się wziąć udział w pokazach.

Następnie obeszły Wrocław i okazało się, że w mieście jest tylko kilka sklepów z odzieżą dla otyłych. – W innych trafiają się jakieś pojedyncze ciuchy, przeważnie brzydkie. Trzeba było się naprawdę nachodzić. Przez kilka lat niewiele się zmieniło. Miejsce na pokaz za darmo udostępnił jeden z hoteli. Same przygotowywały choreografię, podkłady muzyczne, uczyły się poruszać.

[srodtytul]Graniczna rozmiarówka[/srodtytul]

Pierwszy pokaz odbył się w czerwcu 2004 roku, wystąpiło dziesięć dziewczyn przed kilkudziesięcioma widzami. Niewielu, ale potem poszło łatwiej.

Teraz organizują dwa do czterech pokazów w roku. Dziewczyny prezentują wszystko: od strojów kąpielowych po suknie wieczorowe. Modelek jest kilkanaście. Od dwóch lat występuje także kilku modeli, a widownia liczy setki osób. Merkur i Wiśniewska założyły agencję otyłych modelek i modeli Maxilook.

– Górna rozmiarówka ubrań, które w Polsce można bez problemów kupić, to 48 – mówi Merkur. – Chcemy zwrócić uwagę producentów i handlowców, że na większe rozmiary ładnych ubrań też jest popyt. Na tym polega paradoks. Popyt jest, ale ich wybór pozostawia wiele do życzenia. Myślę, że w dużej mierze mamy tu do czynienia z lekceważeniem takich klientek przez handlowców. Wydaje im się, że gruba dziewczyna kupi wszystko. Bzdura, na takim myśleniu tracą. Wybór dużych ubrań w Niemczech czy Holandii a u nas to niebo i ziemia. Ja większość rzeczy kupuję przez Internet, na zagranicznych portalach.

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ