Reklama

World music w świetnym stylu

Planowany na dzisiaj koncert Mari Boine z przyczyn od organizatorów niezależnych zostaje przełożony na poniedziałek 7 czerwca, godz.20.00

Aktualizacja: 17.05.2010 14:33 Publikacja: 13.05.2010 14:31

Chociaż nagrania Mari Boine są nie tylko inspirowane joiku (zawierają też wiele współczesnych motywó

Chociaż nagrania Mari Boine są nie tylko inspirowane joiku (zawierają też wiele współczesnych motywów muzycznych), artystka nie miała początkowo wielu słuchaczy w swym kraju – Norwegii

Foto: Fotorzepa, Marek Dusza m.d. Marek Dusza

Jak poinformował organizatorów Management Artystki, Mari Boine jest poważnie chora (m.in. rozległe zapalenie gardła) i przebywa w klinice w Oslo. Lekarze wykluczyli najbliższe koncerty.

Jedna z największych gwiazd world music Mari Boine miała wystąpić w Filharmonii Narodowej w ramach cyklu „Era Jazzu” i zaprezentować program „Arctic Sounds”.

Kto widział ją kiedykolwiek na scenie, zapamiętał z pewnością jej monotonne, hipnotyzujące wokalizy, ekstatyczne pląsy i eklektyczną muzykę z pogranicza etno, rocka i jazzu. Rozkładając szeroko ramiona z chustą lub szalem i kręcąc się w kółko wygląda jak szamanka odprawiająca czary.

Mari nie zgadza się jednak z takimi porównaniami. Uważa, że przyniosły one wiele szkody jej rodakom, pochodzącym z północnej części Półwyspu Skandynawskiego Samom. To dlatego ich śpiew zwany joiku był przez wieki zakazany przez władze. Mówiono, że pochodzi od diabła. A jednak ta tradycja przetrwała w pieśniach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Mari Boine jest dziś najbardziej znaną w świecie artystką śpiewającą w tym stylu.

Co więcej, pisze piosenki w ojczystym języku, a żeby teksty były zrozumiałe dla słuchaczy w innych krajach, na okładkach swych albumów podaje ich angielskie tłumaczenia. Zapowiadając je na koncertach po angielsku również przybliża słuchaczom ich treść.

Reklama
Reklama

– Zawsze kochałam śpiew. Jako dziecko śpiewałam cały czas. Moi rodzice również śpiewali, ale nie pieśni joiku, bo byli głęboko wierzącymi chrześcijanami – wspomina Mari.

A jednak ten charakterystyczny styl daje się rozpoznać nawet wtedy, kiedy Samowie wykonują pieśni kościelne czy zwykłe piosenki. Śpiew pozwala im wyrazić siebie i dlatego jest tak emocjonalny. Mari nie potrzebuje do tego nawet słów. Jej wokalizy wywołują niepokojące dreszcze na plecach, poruszają uczucia każdego słuchacza.

Chociaż nagrania Mari Boine są nie tylko inspirowane joiku (zawierają też wiele współczesnych motywów muzycznych), artystka nie miała początkowo wielu słuchaczy w swym kraju – Norwegii. Przez wiele lat bojkotowały ją media, nagrywała dla lokalnych wydawców, a kiedy wreszcie władze zdecydowały się zaprosić ją na ceremonię otwarcia olimpiady w Lillehammer (1994 r.), odmówiła. Była już wtedy uznaną w świecie gwiazdą.

Karierę wokalistki zaczęła na początku lat 80. XX wieku. Jej drugi album „Gula Gula” (1989) zauważył Peter Gabriel i wydał w swojej wytwórni Real World. Tak zaczęła się wielka kariera Mari Boine, wokalistki, która już wkrótce otrzymywać zaczęła zaproszenia z całego świata. Obecnie jest na tyle popularna, że jej nagrania remiksują didżeje.

Występem w Filharmonii Narodowej ta wyjątkowa artystka miała promować swój najnowszy, znakomity album „Sterna Paradisea”.

Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Patronat Rzeczpospolitej
SAUNA FESTIVAL: saturation
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama