Szare wiewiórki sprowadzone z USA rozpanoszyły się w całej Wielkiej Brytanii i wypierają rodzimy gatunek rudych, będących pod ochroną. Proporcja szarych do rudych wynosi 70 do 1.
W odróżnieniu od rudych, szare wiewiórki są mniej wybredne w jedzeniu, nie są szczególnie płochliwe i szybko się rozmnażają. Dobrze się też adaptują do życia w mieście. Są postrachem przydomowych ogródków, gdzie opróżniają karmniki dla ptaków i wykopują sadzonki.
The Cornish Food Box Company reklamuje swój nowy produkt jako zdrowy i przyjazny dla środowiska. Współwłaścicielka firmy Lucy Jones twierdzi, że kornwalijski pieróg z wiewiórczym mięsem przypadł klientom do gustu.
- Niektórzy sądzą, że szara wiewiórka jest słodka i milutka, ale to samo można powiedzieć np. o jagniętach, a nikt z wyjątkiem wegetarian nie ma oporów, by je jeść - dodaje.
Część zysku ze sprzedaży nowego produktu kornwalijska firma przeznaczy na ochronę zagrożonych wymarciem wiewiórek rudych.
O cornish pasty
"Kornwalijczycy nazwą je częściej tiddy/teddy oggy/oggin, a Amerykanie zwyczajnie i na skróty, jak to oni, pastie. Tak naprawdę nieznane są początki tej potrawy, ale przyjmuje się, że powstała na potrzeby górników wydobywających rudę cyny. Ze względów logistycznych nie wracali na przerwy i posiłki na powierzchnię, kobiety przygotowywały więc mięso wołowe i warzywa, najczęściej ziemniaki, rzepę, cebulę i pasternak, zapieczone w cieście.Kiedyś mięso, ze względu na koszt, stanowiło mały procent tego co w środku, obecnie najczęściej stanowi 50%.
Każdy pieróg oznaczony był inicjałami właściciela, bo odgrzewane były we wspólnym piecu i mogły się pomyrdać. Zjadało się tylko to co zapieczone w środku, a ciasto wyrzucało, by uniknąć zatrucia, ciasto było zanieczyszczone, bo ruda cyny często idzie w parze z małymi ilościami arszeniku. Wierzono, że wyrzucone ciasto ma również udobruchać kapryśne i złośliwe duchy kopalni, knockers (kornwalijskie Bucca).
Żeglarzom zabranie na morze takich pierogów miało przynosić nieszczęście, chociaż to wierzenie pewnie ma takie początki jak nasze o mającym przynosić nieszczeście przechodzeniu pod drabiną - coś pewnie spadnie na głowę, możliwe, że nawet ten ktoś z drabiny. Długie przechowywanie nieschłodzonego jedzenia, mięsa i cebuli, wiadomo jakie może mieć skutki.
Mówiło się, że dobre ciasto powinno nienaruszone przetrwać upadek w dół szybu kopalnianego. Z czasem przepis na ciasto trochę ewoluował, nie trzeba go też wyrzucać, teraz się je zjada, ze smakiem."
