Rozmowa z archiwum tygodnika "Przekrój"
Co może pani doradzić rodzicom, którzy nie mogą oderwać dziecka od komputera?
– Zdaję sobie sprawę, że odciągnięcie dziecka od tak silnego bodźca jak komputer jest bardzo trudne. Dzieci płaczą, awanturują się. Ale trzeba im pokazać, że świat realny jest równie atrakcyjny i interesujący. Na to jednak trzeba mieć i czas, i chęci.
Dziecko, które nie korzysta z komputera, może mieć gorszą pozycję w grupie rówieśników.
– Ależ ja nie namawiam, by dziecko pozbawić komputera! Technologia jest po to, by z niej korzystać. Trzeba umieć i włączyć komputer, i go wyłączyć, oderwać się.
Jak przekonać dziecko, by korzystało z innych źródeł wiedzy niż tylko Internet?
– Samemu z nich korzystać. Wśród licznych domów, które odwiedzałam podczas kręcenia programu „Superniania”, tylko w dwóch widziałam książki! We wszystkich zaś znajdował się komputer. A uczyć trzeba przez przykład.
Czy pani zdaniem gry komputerowe pobudzają, czy rozładowują agresję?
– Z pewnością pobudzają. Ale nie wiadomo, czy dzieci potem przenoszą ją w realne życie. Przypuszczam, że może się tak zdarzyć w sytuacjach stresowych. Dziecko, które korzysta z agresywnych gier, po prostu szybciej spuści lanie koledze.
W jakim wieku dziecko powinno zacząć korzystać z komputera?
– Na pewno nie sadzałabym przed komputerem dzieci młodszych niż pięcioletnie.
A ile czasu dzieci mogą spędzać przed monitorem?
– Nie odważę się odpowiedzieć na to pytanie. Rodzice powinni przyglądać się dziecku i sprawdzać, czy ma ono skłonność do uzależnienia lub wyłączania się z realnego życia. Jeśli ma, trzeba odpowiednio ograniczać kontakt z komputerem. Generalnie dziecko powinno korzystać z niego tyle, ile trzeba, a nie tyle, ile mu się chce.
„Przekrój” 30/2009