Czy to prawda, że branża spożywcza jest odporna na kryzys?

Kryzys jest odczuwalny przez wszystkich przedsiębiorców operujących na dotkniętym nim rynku. Jednak dla największych firm z branży spożywczej, spowolnienie gospodarcze nie było bardzo dotkliwe. Nas w dużym stopniu chroniła aktywna obecność na większej ilości rynków. Obecnie można zauważyć niewielkie ożywienie gospodarcze. Jeżeli chodzi o branżę spożywczą to takie wzrosty dotyczą tylko niektórych segmentów rynku, czyli kaw premium takich jak chociażby Lavazza, czy też herbat zielonych.

Od pewnego czasu obserwujemy, że rynek herbaty ogółem zmniejsza się. Wydaje się jednak, że nie jest to spowodowane kryzysem - zmieniają się preferencje Polaków – z herbaty przenosimy się na inne rodzaje napojów, w tym między innymi na kawę. Dlatego rynek kawy w Polsce ma coraz bardziej obiecujące perspektywy. Co prawda rynek detaliczny nieznacznie maleje, ale równocześnie rośnie sektor kawiarniany, sprzedaje się również coraz więcej ekspresów do kawy w kapsułkach. Dlatego wartość całego rynku powinna rosnąć.

 

Większość eksportu polskiej żywności trafia dziś do UE, ale wiele mówi się o tym, że polskie firmy powinny aktywniej szukać nowych rynków zbytu w Afryce czy na Dalekim Wschodzie. Czy Mokate jest już tam obecne?

Oczywiście jesteśmy już obecni na tych rynkach - zarówno z herbatami, kawami, jak i półproduktami dla przemysłu spożywczego. Dla przykładu, tzw. mieszanki mleczne i zamienniki mleka, znalazły zastosowanie niemal we wszystkich państwach Bliskiego Wschodu. Można je tam odnaleźć w ciastach i deserach, a nawet w pasztetach. Od wielu lat mamy także silna pozycję na rynkach krajów Afryki Północnej i Południowej.

Działalność zagraniczna naszej spółki to kluczowy dla niej obszar do dalszego rozwoju. Zmienia się bardzo wiele i zmiany są niezwykle dynamiczne. Przede wszystkim kontynuujemy rozwój naszych brandów na rynkach międzynarodowych i stale rozszerzamy ofertę o innowacyjne produkty najwyższej jakości. Pozwala to na skuteczne zdobywanie rynków, na których dotychczas nas nie było – np. w Arabii Saudyjskiej – oraz na ugruntowanie naszej pozycji w miejscach, w których jesteśmy już obecni, czyli np. w Malezji, Indonezji i na Filipinach.

Dziś na świecie zachodzą bardzo istotne zmiany. Np. w Azji, Afryce i Ameryce dynamicznie rośnie klasa średnia, która dzięki wzrastającej sile nabywczej i zmieniających się zwyczajach, będzie decydować o popycie na produkty wysoko przetworzone. Chcemy to wykorzystać.

 

Jaka jest recepta na sukces polskiego produktu za granicą?

Trzeba zaoferować produkt wysokiej jakości, którego smak spotyka się z indywidualnymi i charakterystycznymi gustami obywateli poszczególnych krajów. Może brzmi to banalnie, ale taka jest rzeczywistość. Staramy się dawać ludziom to, czego oczekują – czyli smaku i jakości w jednym. Bardzo ważne jest też opakowanie – innowacyjne, przyjemne dla oka. Jego design musi być tak samo doskonały, jak w przypadku produktów zagranicznych.

Polskie produkty są doceniane przez międzynarodowych konsumentów, a Mokate z powodzeniem wpisuje się w ten trend. Jest wiele wyrobów na świecie, które sprzedają się dobrze, bo pochodzą właśnie z Polski. Ot chociażby nasze jabłka, które są prawdopodobnie najlepsze na świecie. Nie wystarczy jednak, by coś było polskie, żeby dobrze się sprzedawało. Szukając skutecznego rozwiązania dotyczącego sieci sprzedaży zagranicą, postawiliśmy na wspomnianą wcześniej jakość i innowacyjność oraz na korzystanie z personelu miejscowego. Odrębnym zagadnieniem jest zdolność działania firmy polskiej na wielu rynkach międzynarodowych. Wymaga to od personelu firmy i jej struktury organizacyjnej minimum umiejętności komunikowania się z różnymi kręgami kulturowymi oraz tolerancji dla istniejących różnic kulturowych, nie mówiąc już o znajomości języków obcych.

Jak Teresa Mokrysz wyobraża sobie Mokate za 5 – 10 lat?

Jako prężnie działającego potentata na polskim rynku i coraz silniejszego gracza na rynkach zagranicznych. Chcę, by Mokate kontynuowało wyrównaną rywalizację z największymi światowymi koncernami zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Dziś to się nam udaje, więc za 5-10 lat powinno być tylko lepiej.