Nad ranem odkryto ciało 33-letniego bacy, który poszedł po owce pasące się na Kotelnicy w Białce Tatrzańskiej. Kiedy nie wracał do domu, zaniepokojona rodzina zaalarmowała policję.
Funkcjonariusze razem z ratownikami TOPR ruszyli na poszukiwania i odnaleźli górala w śniegu 500 metrów od miejsca, do którego się udawał. Już nie żył.
Rano znaleziono także drugiego zamarzniętego mężczyznę. 63-latek wyruszył wieczorem do bacówki w rejonie Białki Tatrzańskiej.
Po południu na stojącym w lesie ciągniku znaleziono zwłoki 54-letniego mężczyzny. Z ustaleń policji wynika, że człowiek ten wczoraj po południu wyjechał z domu, aby zabrać drzewo z lasu. Policja ustaliła, że wraz z nim pojechał jego sąsiad, który jest obecnie uważany za zaginionego. Na miejscu trwa akcja poszukiwawcza GOPR-u i policji.
W złym stanie jest także siedmiolatka z Leszna, na którą spadł konar podczas wczorajszej nawałnicy. Dziewczynka znajduje się w stanie śpiączki.