– Podniecana nienawiść może się przerodzić w bezwzględnego kata – mówił bp Adam Lepa podczas mszy żałobnej w intencji Marka Rosiaka w łódzkiej bazylice archikatedralnej. – Demonizowanie wroga zawsze rozbudza najgorsze upiory, nad którymi nie sposób zapanować. Dalej to już jest destrukcja, a tragedia ludzka staje się nieunikniona.

W pogrzebie zamordowanego działacza PiS oprócz rodziny zmarłego wzięli udział prezydent Bronisław Komorowski, prezes PiS Jarosław Kaczyński, szefowie klubów parlamentarnych PiS, PO, PSL i SLD, politycy, senatorowie i ok. 2 tys. łodzian.

Przed pogrzebem politycy mówili o konieczności politycznego pojednania i złagodzenia poziomu agresji.

Apelowali też o to hierarchowie Kościoła. „Proszę o to, by ta tragiczna śmierć pogodziła nasze sumienia i pomogła nam wyjść z duchowego chaosu, zagubienia i zamętu, w czym zdaje się pogrążać nasza ojczyzna” – napisał abp Władysław Ziółek, metropolita łódzki.

Ale między Bronisławem Komorowskim i Jarosławem Kaczyńskim pojednania wczoraj nie było. Na mszę pierwszy przyjechał prezydent. Usiadł obok ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego.

Wcześniej wywrócił ustalony porządek uroczystości. Zgodnie z planem po mszy mieli przemówić kolejno prezydent, prezes PiS i europoseł Janusz Wojciechowski. – Prezydent zrezygnował z przemowy. Nie zgodził się też na postawienie klęcznika przy jego ławce – mówi Czesław Telatycki, przyjaciel rodziny Rosiaków.

Jarosław Kaczyński wszedł do świątyni z najbliższymi współpracownikami. Gdy przechodził obok prezydenta, działacz PiS odgrodził ich olbrzymim wieńcem kwiatów. W trakcie mszy podczas przekazywania znaku pokoju prawie jednocześnie podeszli do wdowy. Sobie znaku nie przekazali.

Przed rozpoczęciem mszy prezydent pośmiertnie uhonorował Marka Rosiaka Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, który wręczył żonie tragicznie zmarłego.

– On zginął niejako za mnie – powiedział w krótkim wystąpieniu po nabożeństwie Jarosław Kaczyński. Po raz kolejny zaapelował do rządzących o rezygnację z „socjotechniki nienawiści”, która „stała się socjotechniką władzy”. – I jeśli można dziś o coś apelować, prosić, to o to, by ta socjotechnika, by ten sposób rządzenia został odrzucony – mówił.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Eurodeputowany PiS Janusz Wojciechowski zaznaczył, że po zabójstwie Rosiaka zabrakło słów „przepraszam” i „żałuję”. – Jest jeszcze czas, by te słowa zostały powiedziane przez tych, którzy powinni je powiedzieć – apelował.

Waldemar Krenc, szef łódzkiej „Solidarności”, odczytał stanowisko Komisji Krajowej związku, w którym jednoznacznie stwierdzono, że łódzki mord był zbrodnią polityczną. – Ten pogrzeb jest jak krzyk bólu. Do zabójstwa przyczyniły się też brak dialogu i brak szacunku dla drugiego człowieka – mówił.

Marek Rosiak został pochowany na Starym Cmentarzu w Łodzi. W kondukcie pogrzebowym szło wiele osób, które przyjechały z całej Polski. – Dlaczego tu jestem? Moja czteroletnia córka odpowiedziała kiedyś, „bo rozum mi podpowiada”, i ja mogę tak odpowiedzieć – mówi warszawiak Krzysztof Plewka.

Zbigniew Grabski i jego 17-letnia córka Paula Zawisza przyjechali z Lęborka. – Współczujemy rodzinie, ale nasz przyjazd to też manifest polityczny poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego – podkreślali.

PSL, SD i SdPl chciały, by dziś Sejm przyjął uchwałę wzywającą do rezygnacji z języka nienawiści w polityce. – Taki wniosek nie pojawił się na Konwencie Seniorów. Może zostanie zgłoszony w ostatniej chwili – powiedział „Rz” wicemarszałek Stefan Niesiołowski (PO).

Marka Rosiaka, pracownika łódzkiego biura PiS, we wtorek w ubiegłym tygodniu zastrzelił 62-letni Ryszard C.

[ramka][srodtytul]Fragmenty przemówień [/srodtytul]

[b]Jarosław Kaczyński, prezes PiS[/b]

„(…) Chciałbym, aby ta niepotrzebna śmierć, by to, że inny z ludzi, którzy byli w lokalu PiS, tej śmierci uniknął niemalże cudem, by te dwa wydarzenia były znakiem i żeby ten znak został zrozumiany przez tych, którzy powinni go zrozumieć. Musimy w naszym życiu społecznym, naszym życiu narodowym z czymś skończyć. Śmierć człowieka jest, jak ktoś powiedział, zawsze końcem całego świata. I nic nie zmieni tego faktu, że świat Marka Rosiaka się zakończył (...). Ale jeśli ma być w tej śmierci jakiś sens głębszy, to powinniśmy wyciągnąć z niej wnioski”.

[b]Waldemar Krenc, szef NSZZ „S” Regionu Łódzkiego[/b]

„To pierwsze zabójstwo o charakterze politycznym w dwudziestoletniej historii wolnej Polski. Niewątpliwie przyczynił się do tego poziom debaty publicznej, agresja polityków, kampanie oszczerstwa i wyszydzania przeciwników politycznych (…). Wielu ludzi »Solidarności« oddało życie, by w Polsce nie rządziła nienawiść i przemoc. Apelujemy do wszystkich: nie dajmy się zwyciężyć złu (…). Po 10 kwietnia mieliśmy być inni, ale minęło kilka miesięcy i też dzisiaj mówimy, że będziemy inni. Ileż ofiar Polska poniesie, żebyśmy byli tacy, jakie były nasze marzenia i pragnienia w zniewolonej ojczyźnie?”.[/ramka]