Reklama
Rozwiń
Reklama

Olsztyńska seksafera. Naciski na biegłą?

Seksuolodzy piszą nową opinię na temat urzędniczki, którą miał zgwałcić Czesław Małkowski. Pojawiły się wątpliwości, czy poprzednia, korzystna dla byłego prezydenta, jest rzetelna.

Aktualizacja: 28.12.2012 00:53 Publikacja: 28.12.2012 00:07

Olsztyńska seksafera. Naciski na biegłą?

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski KS Krzysztof Skłodowski

Proces Czesława Małkowskiego, byłego prezydenta Olsztyna oskarżonego m.in. o gwałt na urzędniczce z ratusza, toczy się przed Sądem Rejonowym w Ostródzie. Cała rozprawa prowadzona jest z wyłączeniem jawności – ze względu na dobro poszkodowanych. Nieoficjalnie udało nam się jednak ustalić, że na początku grudnia Anna, urzędniczka, która miała zostać zgwałcona przez Małkowskiego, przeszła w Poznaniu ponowne badania seksuologiczne.

– Powodem zlecenia powtórnych badań i wydania nowej opinii seksuologiczno-sądowej był fakt, że biegła, która wydawała poprzednią opinię, przebywa pod opieką tej samej fundacji co poszkodowana – mówi Dorota Ziętara, rzecznik Sądu Okręgowego w Elblągu. – Nową opinię przygotuje zespół biegłych z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Poprzednią opinię przygotowała biegła z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i była ona korzystna dla Małkowskiego. Wynikało z niej m.in., że Anna nie ma objawów typowych dla kobiety, która w przeszłości mogła zostać zgwałcona.

Urzędniczka już przeszła w Poznaniu ponowne badania seksuologiczne

– W październiku tego roku w sprawie Małkowskiego zeznawała Krystyna Żytnicka, prezes Fundacji „Pomoc kobietom i dzieciom" z Warszawy. Po zeznaniach jej i prawnika fundacji sąd zdecydował o wyłączeniu biegłej – mówi nasz informator znający szczegóły procesu.

Reklama
Reklama

Żytnicka: – Potwierdzam, że złożyłam zeznania. Nie mogę nic więcej powiedzieć, bo proces toczy się z wyłączeniem jawności.

Co takiego zeznali prezes fundacji i jej prawnik? Według naszych źródeł mieli opowiedzieć, że biegła chciała przygotować zupełnie inną opinię niż ta, która trafiła do sądu.

– Ale przełożony miał ją nakłonić do napisania opinii niekorzystnej dla Anny – mówi nasz informator.

Zapytaliśmy o to Żytnicką. – Mogę tylko powiedzieć, że w sądzie pracy w Warszawie toczy się proces o mobbing, który pozostająca pod opieką naszej fundacji biegła wytoczyła swojemu przełożonemu – odpowiedziała.

Biegła do Fundacji „Pomoc kobietom i dzieciom" zgłosiła się w tym roku. Rok wcześniej trafiła tam Anna.

Ryszard Afeltowicz, adwokat Małkowskiego, uważa, że wyłączenie biegłej jest grą adwokata, Anny i prokuratury. Mecenasowi chodzi o to, że obie kobiety są pod opieką tej samej fundacji, której adwokatem jest Andrzej Rogoyski, pełnomocnik Anny. – Zastanawiam się, czy w tej sprawie nie złożyć doniesienia o popełnieniu przestępstwa – mówi Alfetowicz.

Reklama
Reklama

Nowa opinia przygotowywana przez biegłych z Poznania powinna być gotowa na przełomie stycznia i lutego 2013 roku. Poprzednia nadal jest jednak dowodem w sprawie. Ale to sąd oceni, czy brać ją pod uwagę przy wydawaniu wyroku.

Śledztwo w sprawie seksafery ruszyło w 2008 r. po publikacjach „Rz". Opisaliśmy historię umorzonego śledztwa dotyczącego gwałtu na urzędniczce. Kobieta dopiero w rozmowie z reporterem „Rz" ujawniła, że miał to zrobić Czesław Małkowski, wtedy prezydent Olsztyna.

Prokuratura okręgowa w Białymstoku postawiła Małkowskiemu zarzuty m.in. gwałtu i molestowania seksualnego, a prezydent trafił na pół roku do aresztu. Jesienią 2008 r. mieszkańcy Olsztyna w referendum odwołali Małkowskiego z funkcji prezydenta.

 

imię olsztyńskiej urzędniczki zostało zmienione.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama