Reklama

Oszust z Łodzi zgłosił się do prokuratury. Trafi za kraty

Właściciel agencji ubezpieczeniowej w Łodzi Mirosław G., który był poszukiwany za przywłaszczanie pieniędzy klientów, sam zgłosił się do prokuratury i usłyszał już zarzuty. Mężczyzna zbierał pieniądze pod pozorem ich inwestowania

Publikacja: 19.09.2013 12:05

Oszust z Łodzi zgłosił się do prokuratury. Trafi za kraty

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

45-letni Mirosław G. był poszukiwany od wiosny, kiedy do łódzkiej prokuratury zaczęli zgłaszać się pierwsi oszukani. Łodzianie, klienci agencji ubezpieczeniowej działającej pod logo ING Życie, wpłacali pieniądze, które miały zostać zainwestowane w lokaty. Środki były jednak przywłaszczane przez właściciela agencji. – Proponowane przez niego produkty były korzystnie oprocentowane. Do ich zakładania mężczyzna wykorzystywał druki towarzystwa ubezpieczeniowego, w imieniu którego działał, co potwierdzało jego wiarygodność i powodowało przekonanie, że pieniędzmi dysponować będzie uprawniony, wykwalifikowany podmiot – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. Ani ING Życie ani ING Bank Śląski nie dały Mirosławowi G. takich uprawnień.

Pieniądze klientów trafiały na konto bankowe, z którego wypłacał je sam Mirosław G., który potem przeznaczał je na własne cele, głównie na spłatę swoich długów – opowiada prok. Kopania. Dodaje, że mężczyzna część pieniędzy przeznaczał na spłacenie części klientów. Potem przestał.

Kiedy do ING Życie zaczęły zgłaszać się oszukane osoby, towarzystwo powiadomiło prokuraturę. Zawiadomienie złożyli też sami klienci Mirosława G. On sam zamknął swoją agencję i zniknął. Prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu zarzutów i rozpoczęto poszukiwania podejrzanego. Okazało się jednak, że wyjechał do Niemiec.

Początkowo mężczyzna obiecał, że przyjedzie do Polski, ale żądał dla siebie tzw. listu żelaznego, który gwarantował mu nietykalność. Jednak teraz zmienił zdanie. Dwa dni temu sam stawił się w łódzkiej prokuraturze, gdzie wczoraj był przesłuchiwany. Usłyszał zarzut oszustwa co najmniej kilkudziesięciu osób na sumę 3,7 mln zł. Śledczy podejrzewają, że te liczby mogą być większe. Wiadomo, że klienci powierzali Mirosławowi G. od 4 do nawet 400 tys. zł.

Mężczyzna złożył wyjaśnienia. Kwestionuje część zarzutów. Mówi, że niektórym klientom zwrócił pieniądze- mówi prok. Kopania. Co stało się z gotówką powierzoną agentowi? – W dużej części wydał ją m.in. na spłatę swoich kredytów – mówi prok. Kopania.

Reklama
Reklama

Dziś prokuratura skieruje do sądu wniosek o areszt wobec Mirosława G. Śledczy zabezpieczyli dom podejrzanego. Szukają też innego jego majątku.

Prokuratura w Łodzi czeka na zgłoszenia kolejnych poszkodowanych. Mogą się oni zgłaszać do Prokuratury Rejonowej Łódź – Śródmieście osobiście lub pod numerem telefonu 42 676 87 29.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Warszawa
Rekordowa transakcja w Warszawie. 26 mln zł za trzy apartamenty przy Anielewicza
Kraj
Znieważyli policjantów, a teraz ich przepraszają
Kraj
Odwilż opanuje Polskę. Możliwe wzrosty poziomu wód
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama