Mariusz Kamiński mówił w "Kontrwywiadzie RMF FM" o swoich planach i nadziejach związanych z warszawskim referendum. Podkreślił, że liczy na to, że do wzięcia w nim udziału uda się zmobilizować się ludzi niezaangażowanych zwykle w politykę.

- Zakładam, że na wybory pójdą masowo ludzie, którzy nie chodzą na co dzień, którzy nie popierają żadnej partii politycznej - oni pójdą na wybory, żeby pokazać, iż tak nie można rządzić tym miastem. - powiedział Kamiński.

Według wiceprezesa PiS przeprowadzenie efektywnego głosowania utrudniają władze Warszawy.

- Te sztuczki już widzimy na co dzień. Do tej pory nie ma żadnych ogłoszeń wyborczych. W większości dzielnic Warszawy do tej pory nie poinformowano mieszkańców,  gdzie będą mogli głosować. - powiedział. Dodał też, że słowa premiera i innych polityków namawiające obywateli do bojkotu referendum są "sprzeczne z europejskimi standardami" i przyczyniają się do "zaniżanie poziomu demokracji".

Pytany o reakcję Jarosława Kaczyńskiego na referendum w sprawie odwołania prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego w 2010 r., kiedy też odradzał udział w referendum, Kamiński odpowiedział, że była to wypowiedź niefortunna.

To jest zupełnie inna sprawa. Jarosław Kaczyński nie mówił tego, jako urzędujący premier - powiedział polityk, lecz dodał: - To była niefortunna wypowiedź. Jarosław Kaczyński publicznie to powiedział, że to była wypowiedź niefortunna. My co do zasady uważamy, że jeśli duża grupa obywateli domaga się referendum, to należy to uszanować.