Emocje po wyborach przewodniczącego Polski 2050 wcale nie opadły: błąd systemu, podejrzenia o manipulacje i pytanie, czy partia unieważni głosowanie, czy powtórzy tylko drugą turę. Michał Szułdrzyński rozmawia z Arturem Bartkiewiczem o tym, co naprawdę stało się w Polsce 2050, jakie są dwa rywalizujące kursy i czy Szymon Hołownia ma jeszcze polityczny manewr, który uratuje projekt.
Czytaj więcej
Polska 2050 poinformowała, że zwróci się do ABW ws. nieprawidłowości, które wystąpiły w drugiej turze wyborów na przewodniczącego ugrupowania. „Nie...
Dlaczego Polska 2050 sama przegrała w swoim głosowaniu
Zaczęło się od chaosu wokół głosowania online: rozwiązania, które miało pokazać „nowoczesność”, a skończyło się kryzysem zaufania. Artur Bartkiewicz tłumaczy wprost: – Doszło do jakiegoś błędu technicznego, to na pewno wiemy, bo w wykorzystanym narzędziu do głosowania online, ponieważ Polska 2050 zdecydowała się wybrać przewodniczącego w trybie online takim pełnym. I od razu widać, że stawka jest większa niż awaria: pojawiają się domysły, niedopowiedzenia i presja, by „policzyć jeszcze raz”, bo emocje w partii są na granicy pęknięcia – mówił dziennikarz.
W rozmowie wraca też wątek e-votingu jako politycznego symbolu. Polska 2050 przez lata promowała internetowe głosowanie, a teraz sama przekonała się, jak ryzykowny to pomysł – i jak łatwo o kryzys wiarygodności, gdy stawką są przywództwo, pieniądze, przyszłe listy i przetrwanie. Bartkiewicz opisuje tę sytuację z brutalną ironią: – Polska 2050 zdołała nas zaskoczyć, bo zorganizowała wybory, w których powinien wygrać jakiś polityk Polski 2050 a i tak obie kandydatki przegrały i cała partia jest w pozycji takiej przegranej.
Czytaj więcej
Na kilka godzin przed drugą turą wyborów na przewodniczącego Polski 2050 Szymon Hołownia wystosował dramatyczny list do członków partii, w którym p...
Dwie drogi i jedna partia, która szuka sensu
Sedno sporu to not tylko nazwiska, ale kierunek: Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Henning-Kloska symbolizują dwie wizje miejsca Polski 2050 w koalicji rządzącej. Jedna strona bliżej Koalicji Obywatelskiej, druga – próbująca się odróżnić, postawić na podmiotowość, a nawet rozważyć przejście do opozycji, jeśli polityczny rachunek tego wymaga. W tle pobrzmiewa pytanie, czy ta partia w ogóle ma jeszcze rozpoznawalną tożsamość. – To doprowadziło Polskę 2050 do takiej sytuacji, w której jest obecnie. To znaczy partii, o której nie do końca wiadomo po co jest na polskiej scenie politycznej – uważa Bartkiewicz.
Zdaniem Bartkiewicza Polska 2050 rosła jako alternatywa dla osłabionej wtedy Platformy, ale gdy Koalicja Obywatelska się odbudowała, projekt Hołowni zaczął tracić tlen. – Polska 2050 została trochę tak na spalonym, jak w piłce nożnej, bo miała zastąpić Koalicję Obywatelską, no ale już nie trzeba, bo Koalicja Obywatelska sobie poradziła. Od tego momentu partia zaczęła się upodabniać do silniejszego partnera, a część wyborców, szczególnie tych szukających „trzeciej drogi”, odpłynęła gdzie indziej – uważa Bartkiewicz.
Co zawiodło? Próba „strategicznej niejednoznaczności” i ruchy, które zamiast budować pozycję, zaczęły demolować zaufanie. – Jeżeli Szymon Hołownia chciał stworzyć taką strategiczną niejednoznaczność, to znaczy pokazywać, że on jest partią obrotową, to trzeba było to sygnalizować dużo wcześniej, a na pewno nie w tak radykalny sposób, jak spotykając się z Jarosławem Kaczyńskim u Adama Bielana – uważa Bartkiewicz. Jego zdaniem to odcisnęło trwały ślad i na notowaniach, i na relacjach wewnątrz obozu rządzącego.
Ważnym wątkiem są też nastroje w samej partii: rozkład głosów w pierwszej turze, zaskakująco dobry wynik Ryszarda Petru oraz sygnały, że nawet najbliżsi współpracownicy Hołowni mogą być zmęczeni jego decyzjami. W tle pojawia się realny scenariusz: odejścia, przetasowania, a nawet budowanie nowych bytów politycznych, jeśli Polska 2050 nie znajdzie stabilnej roli w systemie. Bo to nie jest już spór o „styl”, tylko o przetrwanie.
Czytaj więcej
Unieważnienie internetowego głosowania na lidera partii Polska 2050 jest prawdziwym politycznym blamażem. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, Rada Krajo...
Czy Hołownia może wrócić i co z tego wyniknie?
Najbardziej elektryzuje jednak pytanie o powrót Hołowni do walki o stery – po wcześniejszej deklaracji odejścia. – Nie widzę jej różowo dla Polski 2050, a ewentualny comeback lidera może zostać odebrany jako ruch spóźniony i obciążający wiarygodność. Pada też mocna ocena wizerunkowa, która dobrze tłumaczy, dlaczego część działaczy może chcieć „nowego otwarcia” bez ciągłych zwrotów akcji: – to tworzy takie wrażenie trochę kogoś niepoważnego, niestałego i niestabilnego – ocenia surowo.
Zdaniem Bartkiewicza zostaną zapamiętane przez historię dwa ruchy Hołowni z ubiegłego roku. Jak Jarosław Gowin ocalił powagę państwa w 2020 r., torpedując wybory kopertowe, tak Hołownia, organizując zaprzysiężenie Karola Nawrockiego, ocalił powagę państwa w 2025 r.. – Obronił procedury i instytucje – uważa Bartkiewicz. Ale zapamiętane zostanie też jego spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim.