Reklama

30 min. 28 sek.

„Rzecz w tym”: „Myślę, że Jarosław Kaczyński jest wściekły na Zbigniewa Ziobrę”

Po wielu dniach milczenia Zbigniew Ziobro przyznał, że otrzymał azyl polityczny na Węgrzech, a ochroną objęta została także jego żona, Patrycja Kotecka.

W podcaście „Rzecz w tym” Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z Michałem Szułdrzyńskim, redaktorem naczelnym „Rzeczpospolitej”, o kulisach tej decyzji, jej politycznych konsekwencjach oraz o tym, dlaczego sprawa byłego ministra sprawiedliwości wraca dziś z nową siłą.

Reklama
Reklama

Rozmowa zaczyna się od pytania, dlaczego Zbigniew Ziobro tak długo zaprzeczał informacjom o otrzymaniu azylu. Michał Szułdrzyński zwraca uwagę na kalendarz wydarzeń i strategię obrony byłego ministra. – Po pierwsze, trzeba popatrzeć na kalendarz. Mam wrażenie, że Zbigniew Ziobro troszeczkę przekombinował – mówi, przypominając o przedświątecznym posiedzeniu aresztowym, które miało zatwierdzić europejski nakaz aresztowania, jednak zamiast tego – odroczyło decyzję.

Dziennikarz podkreśla, że ukrywanie faktu uzyskania azylu miało służyć budowaniu narracji o gotowości do współpracy z organami ścigania. – On przekonywał, że współpracuje – tłumaczy, wskazując, że brak decyzji sądu 22 grudnia pokrzyżował plany Ziobry.

Czytaj więcej

Dlaczego Zbigniew Ziobro tak długo ukrywał, że dostał azyl? Chodzi o posiedzenie aresztowe

Azyl polityczny Zbigniewa Ziobry i jego konsekwencje

Rozmówcy poruszają wątek Budapesztu jako bezpiecznego miejsca dla Ziobry. – Być może były minister chciał ukryć tę informację, gdy jeszcze po Europie jeździł. A gdy się już poczuł bezpiecznie w Budapeszcie… no do tego czasu ma gwarancję, że nikt go nie pojmie ani nie wyda polskim organom ścigania – ocenia Szułdrzyński. Decyzja o ujawnieniu azylu zapadła dopiero wtedy, gdy informacja stała się nie do utrzymania w tajemnicy.

Reklama
Reklama

Ważnym elementem rozmowy jest także reakcja Prawa i Sprawiedliwości. – PiS ma z tym kłopot – mówi redaktor naczelny „Rzeczpospolitej”, przypominając, że partia liczyła na trwałe wycofanie się Ziobry z polityki.

Powrót byłego ministra do aktywnej gry politycznej i jego późniejsze zniknięcie są – zdaniem Szułdrzyńskiego – wizerunkowo destrukcyjne. Potem Zbigniew Ziobro wrócił, a kiedy prokuratura zaczęła „deptać mu po piętach”, wybrał Budapeszt.

Czytaj więcej

Morawiecki: Ziobro z azylem na Węgrzech? Nie jestem zaskoczony

Jasnym sygnałem napięć wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości jest wątek relacji Jarosława Kaczyńskiego ze Zbigniewem Ziobrą. Michał Szułdrzyński nie ma wątpliwości co do emocji lidera PiS. – Myślę, że Jarosław Kaczyński jest wściekły na Zbigniewa Ziobrę – mówi wprost, odnosząc się do narracji o rzekomej „próbie zabójstwa” byłego ministra. – Opowiadanie takich piramidalnych bzdur jednak świadczy o pewnej bezradności – dodaje, podkreślając, że tłumaczenie decyzji Ziobry argumentami o zagrożeniu życia jest niewiarygodne i tylko pogarsza sytuację partii. W jego ocenie Jarosław Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę, że azyl polityczny i ucieczka na Węgry wyglądają fatalnie wizerunkowo i podważają cały mit twardego „szeryfa”, który przez lata był jednym z filarów politycznej strategii PiS.

PiS, sądy i chaos w wymiarze sprawiedliwości

Rozmowa dotyka także szerszego kontekstu funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce. – Znowu się okazuje, że… mamy chaos w sądach. Tak że mamy neo-sędziów, mamy paleo-sędziów – mówi Szułdrzyński, wskazując, że brak zaufania do sądów jest realnym problemem, ale nie usprawiedliwia ucieczki polityka.

Pojawia się też krytyka aktywności premiera w mediach społecznościowych. – Ja uważam, że rząd nie powinien dawać takich pretekstów – podkreśla gość podcastu, ostrzegając, że publiczne komentarze mogą być wykorzystywane jako argument o braku gwarancji uczciwego procesu.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Węgry przyznały azyl kolejnym Polakom. Tajemnicza decyzja rządu Viktora Orbána

Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy jest ocena decyzji o azylu jako gestu ostatecznego. – Ucieczka to jedno, ale ten azyl polityczny to jest jednak, powiedziałbym, nie krok , ale dwa kroki dalej – mówi Szułdrzyński, zaznaczając, że nawet sympatycy PiS mogą odbierać to jako przyznanie się do winy.

Szczególne emocje budzi także azyl dla Patrycji Koteckiej. – Jeżeli ona występuje o azyl i dostaje ten azyl od Wiktora Orbana, to nagle wszyscy się zaczną się zastanawiać , a co na sumieniu ma pani Patrycja Kotecka-Ziobro – zauważa Szułdrzyński, podkreślając, że to dla PiS kolejny poważny problem.

W końcowej części rozmowy pada diagnoza, że sprawa Ziobry nie zniknie szybko z debaty publicznej. – To sprawia, że cała historia, która mogłaby przy dynamice spraw medialnych, umrzeć śmiercią naturalną… po raz czwarty wraca – mówi Szułdrzyński. Jego zdaniem to sam były minister, kolejnymi decyzjami, podsyca emocje wokół afery Funduszu Sprawiedliwości.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama